niedziela, 23 listopada 2014

Jojo sucht das Glück - Nauka jezyka niemeickiego :)

Po "krótkiej" nieobecności czas nadrobić zaległości:)

Tak właśnie przypomniało mnie się, że ostatnio gdzieś zauważyłam fajny serial przydatny do nauki  języka niemieckiego . 
Na początku myślałam , że to typowy serial jakich wiele, ale  było to bardzo fajne zaskoczenie bo naprawdę zrobiony jest typowo pod naukę języka. Rewelacyjna sprawa, krótkie epizody przedstawiające dane sytuacje, bardzo wyraźna wymowa i serio jeśli ktoś zna już podstawy języka niemieckiego, no...nie da się nie zrozumieć, a wiele można się nauczyć :) 

Denerwowało mnie, że co 3 min muszę załączać kolejny odcinek, ale fabuła tego hmmm jakby nie mówiąc banalnego filmiku, była tak ciekawa, że nie mogłam czekać doby aby zobaczyć następny :)
Historyjka może i serialowa, ale bardzo życiowa i na czasie, podejrzewam, że wiele osób przeżywało, przeżywa albo będzie przeżywać podobne sytuacje, tak wiec może warto poświecić chwile i obejrzeć???  A...że... odcinki są na maxa króciutkie,  można je oglądać raz za razem, nie czekając na kolejna emisje w tv hmmmm :) obejrzałam wszystkie  i nie ukrywam, że z bardzo wielu tekstów skorzystałam co i Wam polecam:)

Filmy są z napisami tak więc utrwala się zarówno wymowa i pisownia.  
Jeśli podchodzicie  do tego tak jak ja podeszłam to uszykujcie sobie zeszycik, długopisik i notujcie teksty, które mogą Wam się przydać. 
Tak szczerze to całość jest bardzo przydatna i jeżeli ktoś chce nauczyć się pisać to polecam robić pause po każdym usłyszanym  zdaniu czy tekście, zapisać, a następnie porównać z napisami  czy jest to poprawne.  Jeśli chodzi o wymowę to  róbcie pause i   powtarzajcie  tyle ile się da. To rewelacyjna sprawa w przyswajaniu słów.

Nie jestem lingwistka, nie potrafię Wam  powiedzieć co zrobić aby nauczyć się języka na już na teraz. 
Tak w ogóle się chyba nie da! Chyba, że są wśród nas jakieś ASY:) Ja podpowiadam Wam  tylko w jaki sposób ja się uczę i przynosi to efekty...nie chwaląc sie chyba całkiem dobrze mi idzie :)...żeby nie mówić zajebiście ;)

Tak wiec niemiecka telewizja, na początek bajki polecam,  bo to proste przekazy  i najbardziej przyswajane słowa. Nie wstydźcie się tego! Ja będąc Au Pair najwięcej nauczyłam się z dzieciakami oglądając bajki,  głownie " Spongebob Schwammkopf" w 2005 roku to był hit :)
Do tego seriale... tak wiem można się śmiać, ale jeśli chodzi o naukę języka to działa cuda :)
Nic trudnego,  z góry możemy przewidzieć o co chodzi, szybko dostosowujemy słowa do danej sytuacji i na tym to polega. Nawet jeśli nie rozumiemy całego kontekstu możemy go szybko dopasować do danej sytuacji i o to w tym wszystkim chodzi. W taki sposób uczymy sie najszybciej, codzienne życie uczy nas więcej niż setki kursów, trzeba tylko chcieć i być otwartym na to co przynosi nam każdy dzień . Słuchać i odpowiadać. 
Wiem, że wiele osób ma blokadę przed wypowiadaniem się , ja też tak miałam i chyba to norma wśród osób  z którymi rozmawiam. Rozumieją, ale nie potorfia się odezwać. 
Kochani to trzeba przeżyć, ale to mija i to bardzo szybko, wystarczy , że poczujecie się pewniej w danym otoczeniu :) 
Pamiętajcie o tym, że w Polsce też mówi się źle, popełniamy masę błędów i nikt nas za to nie karze! To samo tyczy się języków obcych,  nikt nam za to głowy nie utnie, a im więcej mówimy tym więcej się uczymy.

Z tym przesłaniem Was zostawię i kilka slow o serialiku :) 

Oczywiście nie zdradzę Wam szczegółów , ale powiem tyle ...Serial opowiada o Jojo(dżodżo), bardzo fajnej dziewczynie z Brazylii , która przyjeżdża do Niemiec, aby kontynuować naukę i nie tylko...
Chyba nie do końca zdawała sobie sprawę, że Niemcy i Brazylia to,  mentalnie dwa rożne  światy:)
Rzeczywistość  trochę ja przeraziła, ale... obejrzyjcie i sami oceńcie :)
W linku poniżej znajdziecie wszystkie odcinki. Jestem bardzo ciekawa co powiecie po obejrzeniu ostatniego...zaskoczy Was tak jak mnie ???

Miłego oglądania :)

http://www.dw.de/deutsch-lernen/jojo-sucht-das-gl%C3%BCck-folge-1/s-13359





poniedziałek, 20 października 2014

Indor warzywniak ;)

Trochę dużo u mnie łososia i drobiu, ale takie zalecenia lekarza... ponoć w niedoczynności tarczycy i hasimoto rybki i drób jak najbardziej wskazane. Tak wiec, aby nie doprowadzić do zawalu mojego Endo staram się jak mogę, w końcu mnie też zależy, aby doprowadzić organizm do pełni zdrówka  :) 

No to na naszego warzywniaka potrzebować będziemy :


  • 1kg filetu z indyka
  • 5 marchewek
  • 1 seler( ok400g)
  • 1 duży por
  • 1 paprykę czerwoną
  • 2 cebule 
  • 1 opakowanie Hirtenkäse czyli sera Feta(w  moim przypadku z mleka krowiego)
  •  szczypta  soli
  •  pieprz,
  •  ziele angielskie
  •  liść laurowy
  •  majeranek  
  •  tymianek
  •  owoc jałowca
  •  paprykę słodką i ostrą
  •  czosnek niedźwiedzi
  •  maggi 
  •  sos sojowy
  •  czosnek świeży 2 ząbki i granulowany
  •  olej rzepakowy
  •  musztarda sarepska
  •  chrzan
  •  naczynie żaroodporne lub rękaw do pieczenia

Indyczy filecik marynujemy -  do kubeczka wlewamy olej rzepakowy 1 łyżkę sosu sojowego, następnie dodajemy : sol, pieprz, paprykę ostrą, majeranek, czosnek granulowany i 1 ząbek czosnku- przetartego.
Taką marynatą nacieramy indyka,  na koniec posypujemy go papryka słodką i czosnkiem niedźwiedzim i odstawiamy na godzinkę lub dwie do lodówki.



W międzyczasie robimy farsz warzywny. Na dużych okach ścieramy marchew i seler , drobno kroimy por, cebule oraz paprykę czerwona. Warzywka delikatnie podsmażamy  i dodajemy pieprz,czosnek granulowany, trochę papryki, majeranku i ser. Maggi dodajemy na końcu i tylko wtedy jeśli jest taka potrzeba. Robimy też pastę musztardowo-chrzanową- 5 łyżek musztardy i 1 łyżka chrzanu.



Filet z indyka kroimy w plastry rozbijamy na tyle ile to możliwe. 
Plastry rozbitego indora smarujemy wcześniej przygotowana pasta musztardowo- chrzanową i nakładamy farsz. Zawijamy roladki. Ja do związywania roladek  używam zwykłych krawieckich nici bo wykałaczki nie zawsze się sprawdzają. Zdarzyło mnie się kilka razy, że wykałaczka została gdzieś w roladce i goście musieli to wypluwać. Nici są bezpieczniejsze...usuwam je przed podaniem:)
Do naczynia wrzucamy jałowiec, tymianek, czosnek pokrojony w plasterki, liść laurowy, ziele angielskie. Na to wszystko układamy nasze roladki, smarujemy je olejem rzepakowym, obkładamy cebula i pieczemy.
Ja używam termoobiegu tak wiec w 180 stopniach 60-70minut. Wszystko zależy od piekarnika)
W międzyczasie trzeba roladki odwrócić i polewać sosikiem, który powstaje przy pieczeniu. Dzięki temu nie będą suche.
Przy użyciu rękawa do pieczenia po prostu pieczemy. 
Sosik, kory powstaje w naczyniu i w rękawie   jest tak intensywny, że możemy wykorzystać go do mięska lub ziemniaków dodając trochę wody i mąki ziemniaczanej.






Tak wyglądają już upieczone...a smakują rewelacyjnie :)




 Życzę Smacznego :)


a to ser, którego używam

Dynia zamiast Pyry :)

Wielu z Was pewnie zastanawia się... co to ta Pyra...nic innego jak ziemniak tyle, że po poznańsku  :)
Tak dokładnie dynia zamiast ziemniaków i to wcale nie w wersji puree!
Proste szybkie i przepyszne jedzonko, można nawet pokusić się o stwierdzenie jednogarnkowe :)



Potrzebujemy:
  • filecik z kurczaka
  • cebulę
  • mala  dynię  - ja tradycyjnie       współpracuję   z  Hokkaido :)
  • marchewkę
  • por  
  • seler
  • pieprz
  • liść  laurowy, ziele angielskie  
  • majeranek, papryka słodką
  • maggi 
  • sol i kostkę rosołową w razie potrzeby  
  • 1-2 łyżki oleju rzepakowego

Do garnka z woda wkładamy filet z kurczaka, marchewkę, seler, por, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, pieprz oraz maggi. Wszystko gotujemy ok 20 minut. Następnie wyjmujemy wszystko, a do wywaru  dodajemy pokrojona w kostkę dynie. Dynia  Hokkaido potrzebuje ok 15-20 min, po tym czasie jest wystarczająco miękka, a nie rozgotowana. 
Jeśli wywar jest dla Was zbyt jałowy możecie dodać sol lub kostkę rosołowa, polecam spróbować kawałek dyni, wtedy sami ocenicie czy coś dołożyć czy nie.
W czasie gdy gotuje nam się dynia kroimy cebule w piórka i  wrzucamy ja na rozgrzany olej, gdy już zacznie się szklic dokładamy nasz filecik z kurczaka, paprykę oraz majeranek.  Jest on już ugotowany tak wiec chodzi tylko o doprowadzenie go do "stanu" smażonego :)

Jeśli chodzi o kurczaka to wcale nie musi być on podsmażany, ale mój mąż na słowo gotowany natychmiast traci apetyt,a tym sposobem trochę go oszukuje :)  Osobiście tylko smaruje patelnie olejem, a gdy cebulka zaczyna się szklic dodaję odrobinę wody i w ten sposób w szybkim tempie doprowadzam kurczaczka do usmażonego :) 

Dynia nie jest sucha, nie potrzeba do niej sosu, a takie kosteczki dyni to rewelacyjna przekąska gdy ma się na"coś"ochotę. W takim przypadku gotujemy dynie na kostce rosołowej z przyprawami i też jest pysznie :) 

ps. nie skupiam się, aż tak perfekcyjnie na wykrawaniu środka dyni i stad te włókienka. Nie mniej jednak nie są one trujące, tak wiec mnie absolutnie nie przeszkadzają :)




wtorek, 14 października 2014

Polska-Szkocja!!!

Oglądacie  meczyk?  
Byłoby super gdybyśmy wygrali, ale coś mnie się wydaje, ze nasza pula szczęścia wyczerpała się po meczu z Niemcami:(
No nic oglądamy dalej no i czekamy na kolejną piłkę w bramce Szkocji :) 


piątek, 10 października 2014

Domowa pizza :)

Rok czasu w pizzerii pracowałam, sporo się nauczyłam, ale to nie to samo co domowa pizza. 
Te ciastowe mieszanki suchych drożdży, mąki , przypraw, dodatków... hmmm chyba jednak wole własne wykonanie i  takie właśnie Wam polecam :)

Szybka, zdrowa i pyszna pizza :)







  • 250g mąki - ciemnej mąki - pełnoziarnistej
  • 150ml bardzo  ciepłej  wody
  • szczypta   soli 
  • 1/2 opakowania drożdży. ok 20 gram. Drożdże instant ok 7-10 g
  • 2 łyżki oliwy z oliwek albo oleju rzepakowego
No i wyrabiamy ciasto... do cieplej wody wrzucamy drożdże, czekamy troszeczkę...aż zaczną pracować. 
Pracujące,   drożdże dodajemy do maki następnie olej   i szczyptę soli. 
Ugniatamy...ugniatamy  ciasto ma być miękkie i ciągnące ...nie ma mowy o dziurach ..ma być  gorące, ciągnące i mięciutkie... Miło  co nie ...tak sobie miętosić :P 
Ok kochani  ciasto gotowe ..marzenia zostawmy na później :)

Ciasto możemy  rozwałkować  (będzie twardsze) albo pobawić  się  w naciąganie  ...i robimy  piękną  pizze...i raz i dwa i mamy piękna, okrąglutka pizze  :)

Ciasto układamy na blaszce, końcówki wyciągamy na zewnątrz. Smarujemy sosem pomidorowym i nakładamy co nam żołądek podpowiada  :)

Z mojego przepisu wychodzą 2 pizze na cieniutkim cieście- bo takie uwielbiam:) 

Pizza 1- sos pomidorowy, pieczarki,  szynka, pomidory , mozzarella, gouda , pepperoni
Pizza2-  sos pomidorowy, pieczarki, szynka, mozzarella, gouda, pepperoni, Hirtenkäse -słony  biały serek ( dlatego taki przypieczony )

Smakuje rewelacyjnie 
 Smacznego :)

Powtorka z rozrywki z dodatkami :)

Powtórka czyli łosoś raz kolejny . Wieje nuda co nie? Postaram się poprawić, ale uwielbiam łososia i ostatnio mam fazę na ta rybkę :)

Łosoś z frytkami z marchewki i talarkami z ziemniaka.



  • 2 kawałki łososia 
  • 2 ziemniaki 
  • 6 marchewek
  • majeranek
  • tymianek
  • sol czosnkowa
  • pieprz
  • olej rzepakowy 
  • cytryna
  • sos sojowy
  • mieszanka śródziemnomorska
  • przyprawa do ziemniaków Prymat

Do miseczki wlewamy 1-2 łyżki oleju rzepakowego dodajemy majeranek, odrobinę soli czosnkowej, tymianek.W takiej marynacie obtaczamy marchewkowe frytki i wykładamy na blaszkę wyłożoną folią.

Aby zaoszczędzić sobie zmywania do tej samej miseczki wlewamy ponownie 1-2 łyżki oleju rzepakowego,  majeranek i tymianek. Wsypujemy przyprawę do ziemniaków oraz sól czosnkowa po czym wrzucamy talarki ziemniaków. Mieszamy...mieszamy i wykładamy na blaszkę razem z fryteczkami.

Talarki i frytki wkładamy do nagrzanego  piekarnika i pieczemy w 180° C ok 20-30min (obieg).


W międzyczasie zajmujemy się  łososiem, skrapiamy go cytrynka, polewamy sosem sojowym oraz mieszanka śródziemnomorską  i oczywiście pieprzymy :) 
Tak doprawionego łososia wrzucamy na rozgrzaną  patelnie z wodą. Wiem, wiem wszyscy kochają łososia  pięknie usmażonego ...ale mój  też   taki jest, a nie kąpany  w glebokim tluszczu :)
No wiec jak już łosoś zagości na wodnej patelni czekamy, aż zmieni się jego kolor. W chwili gdy łosoś jest już "cały ugotowany" czyli dostanie jasnego koloru na całej powierzchni , a woda odparowała przypiekamy go z obu stron. Skorka musi być przypieczona i wierzch również
Tym sposobem mamy super smażonego  łososia  bez dodatku tłuszczu :)
Jak widać na zdjęciu łosoś smażony na wodzie jest tez super , nie przeciągnięty i nie surowy:) 

Oczywiście wszystko zależy od tego jaka gruba jest rybka, tak na oko 8-10 minut gotowania i po 2 minuty smażenia z każdej strony w moim  wykonaniu jest perfekt :)
Smacznego :)













czwartek, 9 października 2014

Hokkaido- zupa dyniowa:)

Tradycja jesienna czyli zupa z dyni.

W tym roku w moim ogródku wyrosło masę malin, boćwinki, ogórków i   pomidorków, ale udało mnie się tez wychowywać dynie...Hokkaido maxi i to nie jedną:) Tak więc  na pierwszy strzał zupka, potem może cosik innego, a jeśli uda mi się wyciągnąć przepis od siostry to być może i tort dyniowy będzie :)



Jeśli chodzi o zupę  dyniowa to ciężko dogodzić każdemu, wiele osób w ogóle nie znosi dyni, inni kochają  ja tylko na słodko w kompocie, jeszcze inni na słono ... Ja należę  do tej 3 grupy :) 
Nie cierpię kompotu z dyni może dlatego, że moja babcia dodawała sporo goździków, za którymi nie przepadam :) Czytałam wiele przepisów na temat zupy dyniowej i w sumie najlepsza wychodzi ...gdy nie sugeruje się żadnym przepisem. Przyprawiam do smaku tak jak mnie odpowiada, nie zważając na szczypty  czy łyżeczki :)



Tradycyjnie przepis "na oko"


  • 1 kg dyni Hokkaido
  • 3 ziemniaki
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • mały seler
  • por
  • cebula
  • płatki suszone chili
  • plasterek imbiru
  • 100ml mleka kokosowego
  • kostka rosołowa
  • pieprz
  • sol 
  • maggi
  • sos sojowy
Dyni Hokkaido nie trzeba obierać!!!
Dynie i inne warzywka kroimy w kostki,  paski jak nam pasuje, gotujemy dodając 1 kostkę rosołową wg upodobań (warzywna, drobiowa lub wołowa)
Po ok 20 minutach (warzywa muszą być miękkie) odstawiamy wywar i czekamy aż wystygnie.

Gdy wywar nie jest już gorący miksujemy na kremik, następnie dodajemy przyprawy do smaku.

Zero filozofii, zero trudności...pyszna, zdrowa i rozgrzewająca zupa  na jesienne obiady lub kolacje :)
Ja osobiście lubię pikantna wersje tak wiec, dodaje więcej chili.

Smacznego :)

wtorek, 7 października 2014

Nie skladam kondolencji...Aniu trzymaj sie i rob swoje :)

http://www.aniaprzybylska.com/

 Bardzo dziękujemy za wszystkie płynące do nas wyrazy wsparcia, wspomnienia, kondolencje i modlitwy.

Nabożeństwo żałobne w intencji Ś.P. Anny Przybylskiej odprawione zostanie 9 października 2014 roku o godz. 13:00 w Kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przy ul. Armii Krajowej w Gdyni.

Odprowadzenie do grobu nastąpi o godz. 15:00 na Cmentarzu Parafialnym przy Parafii pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Gdyni, Oksywie, ul. Płk. Dąbka.

Będziemy wdzięczni za uszanowanie naszej prośby i niewykonywanie zdjęć w tych niezwykle trudnych dla nas chwilach.

Prosimy o nieskładanie kondolencji.

Prosimy również o nieprzynoszenie kwiatów. Podczas uroczystości pogrzebowych odbędzie się kwesta na Hospicjum im. Świętego Wawrzyńca w Gdyni, poświęcona pamięci Zmarłej, która przez wiele lat angażowała się w pomoc na rzecz potrzebujących i chorych. Działalność bliskiego sercu Anny Hospicjum można wspomóc, kierując datki na konto: Stowarzyszenie Hospicjum im. Św. Wawrzyńca Dom Hospicyjny dla Dzieci „Bursztynowa Przystań”, 7512403510111100043182794, Bank PEKAO SA II O/Gdynia.

Rodzina

Księga kondolencyjna zostanie wyłożona w Gdynia InfoBox (ul. Świętojańska 30) w dniach 7-10 października 2014 roku. Wpisy można składać w godzinach 10:00-19:00.

Kontakt: Anna Wróblewska, rzecznik@festiwalgdynia.pl

Ania Przybylska ...za szybko...a co z nami???

Śmierć  Ani   dala mi sporo do myślenia...tak młoda , pełna życia osoba do tego tak cholernie skromna. Kobieta, która żyła własnym życiem, olewając ten cały gwiazdorski świat, matka, zona ...nie... nie przyjmuje tego. Moim zdaniem to cholernie niesprawiedliwe i nie powinno tak być. 

Taka chwila na przemyślenia...
 Nie ma czasu  na spotkania ze znajomymi, z rodzina, nie ma czasu na takie zwykle przyziemne sprawy...bo przecież ciągle jest coś ważniejszego! Praca,  pieniądze???
Gdyby tak usiąść i zastanowić się co takiego odbiera nam czas na chwile z rodzina , przyjaciółmi ...zastanawialiście się???
Dlaczego zamiast być szczęśliwym chcemy być zauważalnym, dlaczego spełniamy marzenia kogoś innego, a nie swoje własne, dlaczego kreujemy się na kogoś kim nie jestesmy, dlaczego ciagle robimy cos czego wcale nie chcemy, a zmusza nas do tego otoczenie ...Po co? Po jaka cholere robimy cos wbrew siebie?

Bo super przystojny facet(kobieta) zwróci na nas uwagę? Tylko po co skoro nie można zamienić słowa z kumplem(koleżanką)?!
Bo trafimy na bogatego(bogata) ? Tylko po co skoro w butach za setki euro nie wyjdziemy nigdzie?!
Bo wkupimy się w wysoko postawiona rodzinę? Po co... aby ciągle wysłuchiwać, ze to nie nasza klasa?!

 Zastanawialiście się nad tym? Wysłuchiwaliście tych durnych pytań....a czemu , a nie możesz, a po co to robisz, robisz źle- nie zdajesz sobie sprawy? Zapewne kazdy to przeżył  i z czasem zmądrzał :)

Żyjmy własnym życiem, tak długo jak jest nam to dane...Zycie jest zbyt krótkie, aby tracić je na rzeczy, które pozbawia nas wolności na długie lata :)




piątek, 8 sierpnia 2014

Łosoś z mango :)


Następna opcja szybkiego posiłku- Łosoś z mango, papryka i słodkim sosem chili.


Potrzebujemy:
  • 150g filetu z łososia
  • 1/4 czerwonej papryki
  • 3 łyżki słodkiego sosu chili
  • 1 łyżkę mieszanki Mediterrane

Łososia posypujemy przyprawa. Paprykę kroimy w drobna kosteczkę, mango obieramy i  również kroimy w kosteczkę  lub obieramy nożykiem  do jarzyn.
Ja osobiście wolę  wersje z cienkimi paseczkami.
Łososia gotujemy lub smażymy , ja podgotowuje na parze, a następnie podpiekam aż skorka i wierzch będą chrupiące.  Paseczki mango i paprykę układamy na talerzu i polewamy sosem chili.
Czas wykonania 10-15 min, a smakuje rewelacyjnie.

Smacznego :) 


Przy 1 porcji korzystam z gotowego sosu chili, ale przy większej ilości robię o sama.

Do wykonania sosu potrzebujemy:

  • 2 papryczki chili
  • 1 łyżkę suszonego chili 
  • 1/2 cebulki
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki miodu ( obojętnie czy będzie płynny czy nie)
  • 1/2 szklanki wody
  • 1 łyżkę sosu sojowego
  • 1 łyżeczkę octu balsamicznego
  • 1 łyżkę soku z  pomarańczy ( jeśli ktoś lubi kwaskowo może być cytryna)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • 1-2 łyżki maki ziemniaczanej- w zależności od tego jak gesty sos chcemy uzyskać

Cebulkę i chili siekamy na drobne kawałeczki i podsmażamy na oleju rzepakowym, do chwili zeszklenia się cebuli .Następnie dodajemy drobno posiekany czosnek, płatki chili,  sos, sojowy, ocet balsamiczny, sok z pomarańczy. W 1/ 2szklanki wody rozpuszczamy make ziemniaczana i wlewamy na patelnie. Czekamy chwilkę, aż sos zacznie gęstnieć i dodajemy miód. Jeśli sos robi się za gesty możemy dodać troszkę wody. Ogólna konsystencja powinna być dość lejąca, ale wszystko zależy od tego co kto lubi.








czwartek, 7 sierpnia 2014

Moje zwierzaki :)






Mediterrane Gewürzmischung- Mieszanka śródziemnomorska - samodzielne wykonanie.


Mieszanka Mediterrane, którą  kupuje jest rewelacyjna, ale niestety  nie jest dostępna zawsze i  wszędzie:( dlatego poniżej zamieszczam skład i każdy może wykonać ja samodzielnie :)


Potrzebne będą nam suszone...

Czosnek, cebula, bazylia,pietruszka, rozmaryn, tymianek, oregano, estragon, czarny pieprz ziarnisty, sol, zielona cześć pora, ziarna kolendry, liść laurowy,ziele angielskie, płatki chili, papryka słodka.

Każdej przyprawy po 1 łyżeczce, liść laurowy 3szt. i 3 ziarna ziela angielskiego- w przypadku większej ilości dajemy  więcej liścia laurowego i z.angielskiego, można dodać troszkę kopru włoskiego.

Wszystkie składniki rozdrabniamy do uzyskania wielkości  jaka nas interesuje.





 Taka mieszanka nadaje się do wielu potraw no i nie ma potrzeby dodawania każdego składnika osobno :)