sobota, 14 lutego 2015

Spacerkiem przez Lübeck :)

Lübeck- Lubeka  nie jest to  duże miasto  ok 200 tys mieszkańców, ale posiada jeden z większych portów morskich w Niemczech. Jako 25latka, przenosząc się tutaj z Poznania byłam załamana...miasto, które zasypia o 22??? Jak tu żyć :) Jako barmanka w jednym z lokali  na Starym Rynku w Poznaniu przyzwyczajona byłam  no nocnego trybu życia, imprez itd. Sporo czasu zajęło mi przystosowanie się do życia tutaj, choć nie ukrywam, że cholernie tęsknie za starymi czasami. Z drugiej strony zdaje sobie sprawę, że nie mam już 25 lat i czas aby ogarnąć pewne sprawy...choć wiecie co...w ogóle nie mam na to ochoty :) Tutaj sprawdza się moje  powiedzonko...jak się czujesz tak się masz...a ja się nadal czuje jak 18-stka i mam zamiar czuć się tak do setki :)  Czego wszystkim Wam życzę :)

A, że mieszkam tutaj już 7 lat (z rocznym pobytem w HH- Hamburg 8 lat)przyzwyczaiłam się zarówno do życia w De jak i w Lübeck i muszę przyznać, że nie jest źle... a nawet całkiem fajnie.
Najlepsze jest to, ze mieszkam 15 min od centrum i ok. 10 min od plaży.  Trzeba do tego dojrzeć, ale patrząc obecnie z mojego punktu widzenia...  mam ochotę na zakupy  15 min i jestem w centrum. Mam ochotę poleżeć na plaży 10 min i jestem :) 

Dzisiaj postanowiłam przedstawić Wam Lübeck  z miejskiej strony :)
Zrobiłam sobie spacerek i kilka...no w sumie 130 fotek w centrum  Lübeck. Oczywiście wszystkich nie zamieszczę, ale chociaż troszkę, dla tych, którzy chcieliby choć w małym zarysie  zobaczyć miasto
Moj spacer rozpoczął się na Ratzeburger Alle na wysokości Edvard-Munch-Straße gdzie znajduje się Urząd Stanu Cywilnego (Standesamt Lübeck)i zakończył na Gustav-Radbruch-Platz czyli ok 3 km. Teoretycznie przejście tego odcinka zajmuje ok 30 min, ale zaglądając do sklepów, albo zatrzymując się na jedzonko może zająć nawet 8 godzin, wszystko zależy od tego ile czasu spędzicie w sklepach ;)


Standesamt Lübeck


Willa prawie w centrum miasta


i kolejna...


Sklep z Antykami
Witryna trochę schowana, ale...


...tuz przy ulicy wystawa, której nie da się nie zobaczyć







Następnie dochodzimy do ronda Stadthalle i przechodzimy  przez most Mühlenbrücke, czyli pierwszy most, który połączył drogę z  młyna  z miastem.  Ta trasa przejdziemy praktycznie cale centrum Lübeck.


Mühlenbrücke


Kanal-Trave







Kino CineStar


Cafe Indigo- Nie znacie języka niemieckiego...no problem - tutaj bez problemu porozumiecie się po polsku, zjecie polskie pierogi, bigos oraz pyszne,  tradycyjne, polskie wypieki np. ciasto drożdżowe z rabarbarem.

Chcecie kupić whisky, tez no problem w tym sklepie(20m od Indigo)  jest aż 200 rodzai tego rudego trunku
Jazz Cafe  bardzo przyjemne miejsce w którym można i zjeść i wypić. Można tez zaliczyć fajny wieczór przy muzyce na żywo, a także obejrzeć mecze  :) 




  bei Ulla 




Rathaus Breite Straße


Królestwo marcepanu- sklep firmowy Breite Straße
Rathausplatz Lübeck oraz sklep Peek & Cloppenburg
Rathausplatz Lübeck- Lodowisko


Kwiatki dostępne zawsze :)



No i cala Breite Straße :)

































Bolero chyba najpopularniejszy lokal w Lübeck  http://luebeck.bolerobar.de/


Fajne miejsce, bardzo oryginalne wnętrze http://luebeck.hansimglueck-burgergrill.de/










































Przechodząc pod ta piękną budowlą wychodzimy na Gustav-Radbruch-Platz gdzie znajduje się taki mniejszy ZOB (dworzec autobusowy) Po lewej stronie znajduje się port... ale to pokażę Wam   podczas następnych spacerków :)
Mam nadzieje, ze Lübeck choć troszeczkę Wam się podoba :) 


sobota, 31 stycznia 2015

Smaczne jedzonko najlepsza kuracja :)

Choroba to paskudztwo, człowiek na nic ochoty nie ma... totalnie na nic:(
Ja przez 5 dni kiedy gorączkę miałam bardzo wysoką i czułam się fatalnie nie jadłam nic, ale jak tylko doszłam do siebie i apetyt wrócił,  postanowiłam zaprosić znajomych na pyszną kolacyjkę :) 
Przygotowałam  pyszna szyneczkę i makaronik.



Składniki potrzebne do mojej kolacyjki :)

Na szyneczkę:
  • 1-1,5 kg Szynki myszki (kulka)
  • Majeranek
  • Czosnek- 3 ząbki
  • Papryka słodka i ostra
  • Sól peklowa 
  • Pieprz
  • Liść laurowy
  • Ziele angielskie
  • Tymianek
  • Rozmaryn
  • Olej rzepakowy 
  • Cebula biała i czerwona
Szynkę nacieramy  marynatą, czyli wszystkimi wyżej wymienionymi przyprawami zmieszanymi z olejem rzepakowym  oraz startym lub wyciśniętym przez praskę czosnkiem. Wkładamy do szklanej miski lub naczynia żaroodpornego, a następnie obkładamy pocięta w piórka cebulka i przykrywamy.
Tak przygotowana szyneczkę odkładamy do lodówki na 3 dni, przewracając ją 2 razy w ciągu dnia.

Po 3 dniach szyneczkę gotujemy ok 30 minut w delikatnie osolonej wodzie z dodatkiem 2 łyżek maggi, liścia laurowego i tymianku.   Następnie wkładamy  nasza myszkę do rękawa do pieczenia dorzucamy 1 ząbek czosnku, 1 cebulkę pokrojona w pióra, paprykę słodką, trochę majeranku, 2- 3 ziarenka pieprzu. Jeśli ktoś chce można dodać trochę soli, tylko nie przesadźcie :)
Tak przygotowaną szynkę pieczemy ok 2-2,5 godziny w temp 160stopni(termoobieg)jeśli szynka ma 1kg wystarcz max 2 godziny. Po tym czasie będzie już mięciutka i soczysta. Na 10 minut przed wyjęciem warto przekłuć folię wtedy skorka będzie chrupiąca:)

Ok 30 min przed końcem pieczenia szynki zabieramy się za resztę...czyli makaron.

Potrzebujemy:
  • 500gram szpinaku mrożonego ze śmietanką, świeżego akurat nie posiadałam :(
  • 500gram makaronu, użyłam rurek-spaghetti, nie wiem jak dokładnie się nazywa.
  • garść liści bazylii
  • ok 300gram Rukoli 
  • 250gram pomidorków koktajlowych
  • szczyptę soli 
  • 1 ząbek czosnku
  • troszkę maggi
  • ok 300gram niebieskiego sera lazur 
  • łyżka oleju rzepakowego

Szpinak wykładamy na rozgrzaną patelnię z dodatkiem oleju, gdy już się rozmrozi dodajemy czosnek, maggi oraz ser i posiekaną drobno bazylię. Następnie dodajemy ugotowany makaron, wszystko razem mieszamy. 
No i nie pozostaje nic innego jak wyłożyć makaronik na talerz, przykryć go rukolą i pomidorkami,  a na sam koniec dokroić sobie plasterki szynki. 



Mniaaammm pychotka.
Moi goście byli zachwyceni tak więc i Wam życzę smacznego :)
 



Ps. pamiętajcie aby szpinak mrożony nie był taki bardzo drobny, muszą być kawałki. Jeśli użyjecie świeżego posiekajcie go i podsmażcie ze sola, czosnkiem i śmietanką max 12%.

Jesli szyneczka Wam zostanie użyjcie  jej następnego dnia na kanapki :) 




piątek, 30 stycznia 2015

Antybiotyki- czytajmy ulotki, pytajmy farmaceutow. Penicylina i jej pochodne bardzo czesto wywoluja silne stany alergiczne!!!

Wydawało mnie się, że dopiero co wrzuciłam wpisik o chorobie pieska, a to już 2 tyg minęły i w międzyczasie sama się rozchorowałam i wyzdrowiałam ...cale szczęście:)
Ogólnie  od dziecka, a  w zasadzie od wycięcia migdałków chronicznie choruje na zapalenie oskrzeli, ale tak źle jak tym razem nie było od baaardzo dawna. No bynajmniej 39-40 gorączki miałam chyba ze 20 lat temu. 
Na początku myślałam, że zaraziłam się od psiaka, ale zarówno wet jak i mój lekarz, stwierdził że to mało prawdopodobne jeśli zachowałam dystans i higienę.  Najprościej mówiąc zrazić bym się mogla  gdyby piesek lizał mnie po twarzy, po rekach, a następnie bakterie przeniosłabym gdzieś na usta czy nos. Takiej sytuacji nie było, zresztą kocisko moje również się nie zaraziło, a przebywa z psem cały czas. Również  żaden z psów, z którymi Fado miał chwilowy kontakt na spacerze też się nie zaraził. 
Lekarz wytłumaczył mi, że Fado  załapał bakterie zjadając jakąś "skażoną" trawę lub dotknął nosem czegoś na czym były  bakterie,  następnie  oblizał  nos i poszło...natomiast ja zaraziłam  się  przez kontakt z chorą osobą- czyli wirus. Niestety mój system immunologiczny jest dość  mocno osłabiony  tak wiec  wystarczyło, że miałam  kontakt z przeziębioną koleżanką  i z dzieckiem, które  miało  "bardzo zdrowy" kaszelek. Ja zbagatelizowałam  sprawę  kaszlu i złego  samopoczucia,   nie odleżałam , nie kurowałam  się i niestety zeszło  na oskrzela, a prawie na płuca.  No i po kilku dniach nie było  lepiej wiec  lekarz przepisał  antybiotyk, nie byłam przekonana i słusznie. Ale wzięłam w sumie 2 tabletki i niestety wystąpiła reakcja alergiczna krzyżowa- jestem uczulona na wiele leków i nie tylko, ale penicylina i jej pochodne to to dla mnie prawie zabójstwo.  Lekarz dobrze wiedział o mojej alergii na penicylinę, a mimo to zapisał lek, który mógł wywołać alergie no i tak się stało. 

Dzis jako dorosła osoba jestem w stanie rozpoznać objawy i  wystarczyło to, że dostałam bardzo silnego bólu głowy i duszącego kaszlu, wiedziałam, ze należy natychmiast i że tak to ujmę zrobić sobie płukanie żołądka. W tym przypadku wszystko skończyło się dobrze, ale do końca życia nie zapomnę w jakim stanie jako 7 letnie dziecko trafiłam do szpitala po podaniu 4  zastrzyków penicyliny.
Mało co nie przypłaciłam tego życiem, bo trafiłam do szpitala  z ogromna wsypka  na skórze i w krtani, z  dużym problemem w oddychaniu itp. Nic przyjemnego dla dzieciaka, tym bardziej, ze antybiotyk wywołał tez silne bóle brzucha, biegunki. Nie obyło się bez "sondy"  czyli po dzisiejszemu gastroskopii. W obecnych czasach i dla dorosłej osoby nie jest to nic przyjemnego, ale w 89 roku jak kazali mi połykać wężyk, na którego końcu była strzykawka i ciągnęli ta strzykawka   wyciągając produkt do badan...ojjjj to było coś strasznego. Uwierzcie mi, ze jak sobie o tym pomyślę to serio  jest mi słabo. Nie życzę żadnemu dzieciakowi, aby kiedykolwiek przez to przechodził.

Tak wiec młodzieży,  dorośli i rodzice... zwracajcie uwagę na to co zapisują lekarze Wam i Waszym dzieciom bo często jest tak, że lek przepisywany jest tylko dlatego, że dana placówka podpisała umowę z firmą farmaceutyczną.  

Trochę interesuje się farmaceutyka i z książek i z autopsji wiem, jak działają  leki i jak mogą oddziaływać  na mnie, a co za tym idzie na innych z podobnymi problemami.   Prosiłam o przepisanie mi Clarithromycin ( Klarytromycyna) niestety lekarz przepisał to dopiero po tym jak wystąpiła alergia na wcześniejszy lek i przyznał mi racje. Szkoda, ze dopiero po tym jak się konkretnie  umęczyłam :)
Klarytromycyna należy do grupy antybiotyków makrolidowych,  jest to  pochodna erytromycyny. I serio bardzo rzadko występuje alergia jednoczenie na penicylinę i erytromycynę.   Równie   dobrym i sprawdzonym antybiotykiem przeze mnie jest( Roxithromycinum)  Roksytromycyna, również pochodna erytromycyny. 

Nie jestem lekarzem ani farmaceutką!!! Podaje info z własnego i najbliższych mi osób  doświadczenia.  Moje rady są tylko i wyłącznie dla Waszej informacji i w żadnym wypadku nie polecam stosowania ich bez konsultacji z lekarzem lub farmaceutą:

Po prostu zwracajcie uwagę na to co przepisują lekarze i obserwujcie siebie i własne dzieci, bo czasami nawet podanie aspiryny może skończyć się bardzo źle!


Ja na szczęście się wykurowałam, wszystko jest super i szczerze mówiąc mimo wiedzy i doświadczenia lekarzy w przyszłości będę jednak uważniej patrzyła na to co mi przepisują i konkretniej domagała się leków, które znam i wiem jak na mnie działają :)

środa, 14 stycznia 2015

Dbajmy o nasze zwierzaki jak o siebie samych!!! Zapalenie oskrzeli u labradora to nie zarty!!!

Gdy pomyślę o zeszłym styczniu kojarzy mi się bardzo milo...mały mrozik, słoneczko. Jednym słowem- sympatyczna zima. W tym roku to jakiś koszmar śniegu nie było, ani tutaj ani w Poznaniu gdy byłam na Święta. Po powrocie nie lepiej, cały czas szaro i plucha i tak od 2 tygodni deszcz,wietrz cho, deszcz wietrzycho  i jeszcze raz deszcz. Nie wiem jak na Was działa taka pogoda, ale ja jestem wykończona. Nie potrafię żyć  bez słońca, moje baterie nie ładują się przy takiej pogodzie i mimo szczerych chęci i litrów kawy jestem nie do życia.

żeby tylko to znużenie doskwierało, ale przy takiej pogodzie  wirusy maja szerokie pole manewru no i niestety przeziębienie dopada nas bardzo szybko,  co najgorsze również nasze zwierzaki.

Ja jestem od 40 godzin wycięta z życiorysu bo mój kochany piesio złapał jakiegoś wirusa.
Na początku myślałam, ze może czymś się zatruł, albo coś utkwiło mu w gardle. Objawy na to wskazywały- odkrztuszanie czegoś, wymioty, po czym spal. Myślałam, ze wszystko minęło, ale to był dopiero początek. Po kilku godzinach zaczęłam czytać w necie info na ten temat i przeraziłam się. Natychmiast zadzwoniłam do zaprzyjaźnionej pani weterynarz w Pl, opisałam objawy, a ta nie kazała zwlekać tylko udać się do weterynarza. Dlaczego? Ponieważ u psa kaszel wygląda dosłownie jak odruch wymiotny, zwierze się krztusi, dusi, wymiotuje zazwyczaj śliną, ale tez flegma, której nie może przełknąć.


Mój smutny, zapłakany Fado
 
 Tak tez zrobiłam udałam się do weterynarza, nie bardzo chciałam akurat do tego bo wiem z doświadczenia, ze ceny tam nie dość, ze wysokie to jeszcze zmieniają się... hmmm sama nie wiem wg.jakiej zasady. Ale wyboru nie miałam.
Na miejscu po zbadaniu psiaka okazało się, ze ma 39 gorączki, niby nie dużo bo u psa przeciętna temperatura to 38-38,5, ale nawet trochę podwyższona wskazuje na stan zapalny.  Pech chciał, ze karta płatnicza została w innej torebce,a  przy sobie miałam tylko 55€ tak wiec musiałam zrezygnować z RTG i zabrania antybiotyku do domu. lekarz podał antybiotyk w zastrzyku i wykupiłam syrop przeciw kaszlowy. Byłam pewna, ze dobrze go zbadał, a antybiotyk, który podał miał działać przez 24 godziny.
Liczyłam ze będzie dobrze. Niestety cala noc pies się krztusił  i wymiotował, a raczej wypluwał ślinę. Odniosłam wrażenie, ze  po tym leku jest jeszcze gorzej jak było.
Calusieńka noc nie przespana, dosłownie co 15 do 30 minut Fado wstawał dusił się  i wymiotował. Mamy w domu tez kotka, tak wiec aby się nie zaraził akcja musiała być natychmiastowa... sprzątanie, mycie i dezynfekowanie podłogi. 

Dobrze było wtedy gdy chodził, czyli podobnie jak u ludzi, dopóki chodzimy kaszel nie jest taki męczący, ale gdy tylko się położymy, ataki nasilają się i uniemożliwiają sen. Dokładnie tak wyglądało to w przypadku Fado, jak tylko zasnął i przewrócił się na bok cala wydzielina spływała i dusił się.

Z samego rana pojechaliśmy do innego weterynarza, ten ponownie go zbadał i muszę przyznać, ze zawiodłam się na tym poprzednim... Fado miał mocno powiększone węzły chłonne, które były wyczuwalne i widoczne czerwone gardło- poprzedni pan doktor jakoś tego nie zauważył.
Oczywiście zrobiony został RTG i okazało się, ze sercem wszystko ok(nie jest powiększone),ale psisko moje ma zapalenie oskrzeli, a wydzielina już zdążyła osadzić się na płucach. Fadek dostał kolejna,  silniejsza porcje antybiotyku oraz zastrzyk przeciwwymiotny i wykrztuśny. Co bardzo mnie zdziwiło dostał   Buscopan- znam doskonale ten lek ponieważ używam go w przypadku problemów żołądkowo- jelitowych- u psiaków działa on tez przeciwwymiotnie.
Po tej wizycie z Fadkiem jest znacznie lepiej, już po godzinie przestał się krztusić i wymiotować, troszkę jeszcze kasze, ale co najważniejsze może spać. Tak wiec mam nadzieje, ze najgorsze za nim i za nami.  Teraz przez 8 dni musi dostawać antybiotyk i wtedy na kontrole.
To co przeżyliśmy przez te 2 dni to coś okropnego i wiem, ze każdy rodzic dosłownie to samo przezywa w stosunku do swojego dziecka. Bardzo smutną prawdą jest to, ze niestety zwierzęta bardzo często są olewane i traktowane w sposób...samo przyszło samo przejdzie. Nie kochani!!!
Pies czy kot tez czują, tez cierpią i tez chorują. Nie lekceważcie objawów, które wydaja wam się błahe! Ja nie wybaczyłabym sobie gdyby mój psiak nie dożył rana tylko dlatego, ze cholerka nie miałam ze sobą więcej pieniędzy i nie zrobiłam zdjęcia RTG.

Mógł to być kaszel tzw. sercowy, który najczęściej występuje w porze spoczynku, kiedy serce wolniej pracuje.Jest to kaszel napadowy, uporczywy, suchy-ale nie zawsze  - często prowokujący wymioty. Niewydolny mięsień sercowy nie jest w stanie równomiernie rozprowadzać krwi po organach. Krew gromadzi się w okolicach płuc, przenika do opłucnej i podrażnia receptory czuciowe w klatce piersiowej i to powoduje napad kaszlu.
W chorobie, która zwie się .. cyt.wikipedia
 "  Kardiomiopatia rozstrzeniowa (łac. cardiomiopathia congestiva ectactia) – inaczej przekrwienna (zastoinowa), polega na ścieńczeniu mięśnia sercowego, zwłaszcza w obrębie komór. Następuje wybiórcze powiększenie jąder kardiomiocytów bez przerostu komórki oraz zwłóknienie śródmiąższowe i okołonaczyniowe. Podobny obraz można spotkać w kardiomiopatii wtórnej, tj. na tle zapalenia mięśnia sercowego, co utrudnia postawienie właściwej diagnozy. Kardiomiopatia rozstrzeniowa prowadzi do zmniejszenia kurczliwości serca. Wszystko to prowadzi najpierw do powstania lewokomorowej niewydolności mięśnia sercowego, a następnie do jego obu-komorowej niewydolności. Rozstrzeń dotyka często także oba przedsionki. Przerost jest z reguły asymetryczny."

Na tego typu chorobę narażone są szczególnie duże i wielkie rasy, ale dotyka ona również małe psiaczki

W przypadku takiego kaszlu często liczą się godziny,a nawet minuty bez podania leków na krążenie piesek ma małe szanse aby przeżyć!!!

Podobnie jak u człowieka z niewydolnością serca bardzo ważna  jest natychmiastowa akcja, pies nie powie nam słowa, ale jeśli traktujemy go jak członka rodziny na bank zwrócimy uwagę, na to co się z nim dzieje!  

O czym warto pamiętać, aby chronić naszego pupila!!!

- Zakaz kąpieli w kałużach, stawach itp. w okresie gdzie wzmożone są infekcje czyli dokładnie przy takiej pogodzie jak obecnie. Mrozu wielkiego nie było, tak wiec bakterie i wirusy czyhają wszędzie.

- Uważnie obserwujemy psa na spacerze, szczególnie psy tropiące, które potrafią poświecić  nawet 10 minut na obwąchiwanie terenu(1punktu)- a to wystarczy aby się zarazić.

- Nie pozwalamy aby psiak pil zimna wodę, stojąca na podwórku czy w kałuży
    (Mój to uwielbia i  walczę z tym )

- Wychodząc  na spacer pytajmy osób, których nie znamy- spacerujących z psami czy ich psiak jest zdrowy.
I tutaj może wyda Wam się to głupie, ale w zeszłym roku miałam taki przypadek...znajoma sama poinformowała mnie, że psy nie mogą się bawić bo jej zaraził się i ma straszny kaszel. Pomimo, że dostał antybiotyk, nie chciała narażać innych. Super odpowiedzialne podejście i popieram takie zachowanie. My od wczoraj ( bo wcześniej nie było symptomów  i nie  wiedzieliśmy o chorobie) nie puszczamy psa wolno i nie pozwalamy na zabawę z innymi psiakami. Na podwórku może biegać wolno, natomiast spacery ograniczamy i pies jest na krótkiej smyczy.

No i oczywiście niezależnie od choroby sprzątamy po naszym psiaku!!! W trakcie choroby tym bardziej pilnujmy aby jego odchody nie zostawały i nie narażały innych psów na zarażenie.  My tez nie życzymy sobie aby ktoś na nas kichał i prychał!!! Pies  jak dziecko nie zwraca uwagi czy jego kolega  jest chory- to my musimy pilnować aby się nie zaraził!


Co jeszcze możemy zrobić...domowe sposoby. 
Zazwyczaj każdy wet odradza domowe leczenie i tutaj zgadzam się w 100%, nawet jeśli są to te same leki, to są one inaczej dawkowane  i dopierane do wagi naszego pupila. 
Ale... są medykamenty, które spokojnie może podać psiakowi czy kotkowi, aby uchronić przed choroba,a co za tym idzie wzmocnić ich odporność.

Ja  już  to przerabiałam nie raz w oparciu o weterynarza tak wiec całkowicie  świadomie  mogę  polecić takie leki jak ...

- Aspiryna- taka normalna- w żadnym wypadku nie ta rozpuszczalna.  Na psiaka tak dużego jak mój czyli labradora 1/2 tabletki rano i wieczorem. Na małego psiaczka 1/4 rano i wieczorem  jeśli jest potrzeba, jeśli nie 1/4 rano przez 3 dni- w połączeniu z jedzeniem.

- Witamina C - Rutinoscorbin - Rutinacea- mojemu Fadkowi przy takiej pogodzie podawałam 1 tabletkę Rutinacea co 2 dzień, niestety skończyły mi się i jak widać Fado po 3 latach złapał jakieś świństwo. 
Kotkowi tez dawałam i jest super, ale kot jest typowo domowy.- nie wychodzi dalej jak do ogrodu. Ma już 7 lat nigdy nie chorował, tak wiec działają domowe sposoby ) 

- Echinacea - kropelki, syrop można podawać zarówno psu i kotu w dawce dla dziecka.  Działa tak jak u człowieka   

- Syropy prawoślazowe- psy je uwielbiają bo są słodkie.  Tez można podawać w dawce jak dla dziecka.

- Inhalacja- szałwia,  rumianek oraz  wszelkie preparaty dla dzieci są równie dobre dla zwierzaków.

Pamiętajcie jednak, ze lepiej skonsultować się z weterynarzem, każdy lek powinien być stosowany do wagi psa czy kota. 

Dbajcie o swoje zwierzaki, one kochają Was bezgranicznie!  



Ja i moje psisko kochane:)




środa, 7 stycznia 2015

Koniec z kombinatorstwem i wyludzaniem zasilków!!!

:)

http://gospodarka.dziennik.pl/praca/artykuly/478538,niemcy-wyrzuca-imigrantow-bez-pracy-praca-dla-polakow-w-niemczech.html


Od jakiegoś już czasu słychać było, ze Niemcy ukrócą życie kombinatorom, nierobom i wyłudzaczom zasiłków. W końcu słowa zamienia się w czyny :)  Jestem jak najbardziej za i taki przepis powinien zostać wprowadzony także w Polsce.

Nie do końca wiem jak wygląda obecnie sytuacja w Pl, ale w Niemczech samach polaków -oszustów, krętaczy i nierobów  jest masa. I serio bardzo wkurzające jest to, że oni są cholernie dumni z siebie, że ciągną socjal, robią na lewo i wszystko maja za free od Państwa Niemieckiego!!!
Taaa jasne, tylko ktoś  inny musi ciężko pracować i płacić podatki, żeby inny cholerny obibok, miał mieszkanko za darmo.

Wiadomo, że w życiu rożnie bywa, coś nie wypali, powinie się noga... po to ten socjal, ta pomoc jest aby z niej korzystać, ale do cholerki nie po to aby stała się ona źródłem dochodu i sposobem na życie.  Niestety masa ludzi o tym zapomina...o przepraszam - nie zapomina- z premedytacja to wykorzystuje. Oczywiście nie tylko polaków, ale sama jestem polka żyję w De i wstyd mi za polaków. Najlepsi są tacy, którzy tutaj socjal i po darmowe jedzenie biegają, a do Polski jak przyjeżdża to wielki Pan...jak to mu się zajebiście w De wiedzie. Żenada i brak słów.

Ciesze się, że w końcu się za to wezmą i mam nadzieje, że w Pl też trochę konkretniej zacznie się egzekwować nielegalna prace. 

Nowy Rok i lista Noworocznych postanowień 1- KONSEKWENCJA / 1a- BIEGANIE

Z delikatnym opóźnieniem witam Was w 2015 :)  Nowy Rok odsypiałam cały dzień- taki był bal :)  Drugiego dnia stycznia kilka spraw, reszta zakupów,  pakowanko  no i  trzeciego wyjazd czyli powrót do domu. 
Urlopik super, ale gdy po przyjeździe wywalam torby z ciuchami to krew mnie zalewa ;) Tez tak macie??? Pranie pikuś, ale teraz trzeba będzie to prasować :)

No i tutaj zaczyna się lista Noworocznych Postanowień. Zazwyczaj tylko sobie głośno powtarzałam co zmienię w kolejnym roku, tym razem jednak zrobiłam listę i taką podwójną. Na jednej znajdują się hmmm  jakby to ując... cechy charakteru, popracowanie nad własną osobowością. Natomiast na 2 konkretne cele.
Nie będę wypisywać całości  bo jest to  długa lista, ale będę na bieżąco pisać o jej realizacji . No bynajmniej postaram się :) No właśnie...

W tym roku pierwsza  sprawa na mojej liście jest ...

  • KONSEKWENCJA
 Od pewnego czasu (kilka lat) strasznie zwolniłam swoje życie, choć nie znałam przyczyny wiedziałam, ze coś jest nie tak. W skrócie- bo już opisywałam ten problem.Nagle z super wesołej, przebojowej osoby zrobiłam się wrakiem człowieka i zaczęłam tyć. Nic mi się nie chciało,  na wielu rzeczach przestało mi zależeć , większość nawet bardzo ważnych stała się całkowicie obojętna, zmiany nastroju następowały co 10 minut. Diagnoz było tyle co lekarzy, ale w końcu padła ostateczna -  niedoczynność tarczycy, 3 guzy, nieprawidłowa praca kory nadnerczy,  guz w przysadce mózgowej. Na szczęście to ostatnie nie potwierdziło się, ale uwierzcie...słysząc takie teksty od lekarza można się załamać.  
Do czego zmierzam... od kilku lat leczę się,  jest coraz lepiej, powróciłam do żywych :) 
Nie ma co się rozczulać tylko trzeba działać...codziennie to sobie powtarzałam i działałam...starałam się działać. Jest to bardzo trudne szczególnie gdy brakuje wsparcia, nawet bliscy znajomi nie rozumieją co się z nami dzieje,  często tez nie chcą ...nie rzadko ktoś nabija się z naszego wyglądu. 
Dziś bardzo "modne"  jest wrzucanie do sieci zdjęć otyłych osób, naśmiewanie się z nich na ulicy. Ciekawe czy ktoś  nich zastanowił się choć raz czy taka osoba jest otyła bo spędza popołudnia w 
McDonald's  czy może jest chora???  Ocenianie przychodzi ludziom bardzo łatwo, niestety zrozumienie i pomoc już nie!!!


Powiedzieć sobie od jutra zaczynam , zdrowe życie, dietę, sport, hmm nic trudnego, ale wytrwać w tym przez dłuższy okres to już jest wyzwanie. Mnie udawało się max kilka miesięcy, bo efekty były i znikały. Jeszcze w grudniu 2014 dzięki zmianie żywienia schudłam 8kg w 2 miesiące i mimo ze stosowałam te same zasady przytyłam 4kg w ciągu 3 tygodni. Nie możliwe co nie? A jednak! 
Wystarczy olać badania,a co za tym idzie nie zastosować sie do nowej dawki leku, nie przyjąć innego, który powinien być podany. Ogólnie zawsze wychodziłam z założenia, że im mniej będę u lekarzy bywać, tym zdrowsza będę...niestety w wielu przypadkach się to nie sprawdza. I tutaj po raz kolejny kłania się brak konsekwencji i jeszcze dołożyć muszę własną głupotę, wydawało mnie się że 4 tyg nic nie zmienia :)

Ja wiele rzeczy zmieniłam sama, ale i tak  zawsze obiecywałam sobie więcej, a potem wychodziło "jak zwykle". Nie mam siły,  nie chce mi się i olewałam. Taki krótkodystansowiec i brak konsekwencji :) 

Wielu z Was pomyśli, że to banał i wiem, że te temat wywołuje kontrowersje, ale zaczęłam dość konkretnie czytać blog Anny Lewandowskiej, słuchać jej wypowiedzi i rad. Musze przyznać, że jest to zajebiście pozytywna osoba, pełna energii, wiedzy i doświadczenia. A co najważniejsze swoja osoba i podejściem do ludzi potrafi rewelacyjnie motywować. Na mnie to podziałało i po części to dzięki Ani zrobiłam swoja "listę życzeń":)
Zakupiłam też książkę...  oj motywuje :)



I o konsekwencji oraz  motywacji  będę powtarzać do bólu bo sama uświadomiłam sobie, że bez tego nie da się nic osiągnąć :)


W tym roku za priorytetowe zadanie postanowiłam sobie właśnie bycie konsekwentną w celach, które sobie wyznaczam i od tego postanowienia będę brnąć w kolejne ...do upadłego  :)  

Z listy nr 2 punkt 1
  • BIEGANIE MIN 3 RAZY W TYG  (cel-  przebiec jednorazowo odcinek  min 10km)  
od 4 stycznia biegam codziennie ok 40 min. Na razie bardzo powolutku, ale biegam :)

Życzę Wam i sobie  zrealizowania wszystkich Noworocznych Postanowień :)  






środa, 31 grudnia 2014

Szczęśliwego Nowego Roku :)





Życzę  Wam, aby nadchodzący Rok był dużo lepszy od poprzedniego
 i niekoniecznie od następnego. 
By wszystkie wyznaczone cele były łatwe  do osiągnięcia , a marzenia spełniały  się...

Szampańskiej Zabawy Do Białego Rana i Szczęśliwego Nowego Roku :)


wtorek, 30 grudnia 2014

Przed Sylwestrem...tak na koniec- Ziemia Egipska- Bikor :)

Zabiegi w salonach...już po. Maseczki itp. domowe zabiegi jeszcze przed, tak wiec dołożę jeszcze trochę :) 



Na pierwszy strzał daje chusteczki do peelingu firmy Cleanic ok 7zl dostępne w Rossmann . Sceptycznie  podeszłam do tego produktu,  ale bardzo mile się  zaskoczyłam. Uwierzcie, ze można sobie konkretny peeling zafundować i trzeba uważać, aby nie zedrzeć skóry do krwi. 




Kolejny krok - Maseczki. Ich  mamy w sklepach szeroki wachlarz i tak serio każda z nas  dobierze coś dla siebie. Ja polecam AA, Derimka, Lirene, Ziaja. Polskie, sprawdzone marki w dobrych cenach. Super są wszelkiego rodzaju maski ze zlotem i nie omijajcie ich bo napisane...przeciwzmarszczkowe.  Działają kojąco na skore, fajnie ją nawilżają i  rozświetlają... czy przeciwzmarszczkowo działają...nie wiem nie posiadam zmarszczek :)

Poza maseczkami polecam:

Rewelacyjnie działający  kremik EFFACLAR DUO+ firmy Laroche- Posay. Kosztuje ok 50 zł i super efekty są po ok 1-2 tygodni stosowania, ale już po pierwszym nałożeniu widać rezultaty . Buziaczek robi się gładki :)



Co dla mnie najważniejsze... nie uczula,nie powoduje zaczerwień,  nawet przy bardzo wrażliwej skórze można go używać  bez obaw. 


No i na koniec cos co przebija wszelkie podklady, pudry i bronzery... 


Ziemia  Egipska Bikor  :)
Nie,  nie kochane...to nie puder...to rewelacyjny kosmetyk upiększający i pielęgnujący :)
Nie jest  to tani zakup 165zl , ale wystarcza nawet na 2 lata .




No fakt trzeba potrafić  nałożyć ten specyfik bo można sobie krzywdę wyrządzić.
Ziemia egipska pozwala na przyciemnienie skóry  nawet o 9 tonów,  tak wiec nakładać trzeba bardzo uważnie.  Pierwsza warstwa to efekt wyrównania i rozświetlenia, a kolejne aplikacje dają stopniowy efekt przyciemniania skory. Nakładanie zaczynamy okrągłymi ruchami po linii żuchwy przez skronie i linie brzegowa włosów , następnie zarysowujemy policzki. Nadajemy skórze oczekiwany kolor, następnie modelujemy ja poprzez dokładanie barwy w określonych miejscach. Aby podkreślić kształt twarzy zarysowujemy ciemny kontur od kącika ust po zewnętrzny kącik oka . czyli uwydatniamy kości policzkowe . Tutaj sprawdza się metoda stara jak świat czyli robienie dzióbka, tylko pamiętajcie..nie nakładajcie ciemnego pudru w zagłębieniach...efekt będzie odwrotny :)
Nie nakładamy tez podkładu pod oczami, w  celu zamaskowania tzw. worków , kurzych łapek lub uśmiechniętych zmarszczek;) aplikujemy wyłącznie korektor w płynie. Jeśli takiego nie posiadacie nakładajcie  krem i korektor w sztyfcie, który natychmiast wklepiecie. Nakładając podkład, a następnie jakikolwiek puder zmarszczki będą widoczne po 20 minutach z podwojonym efektem.


Na tym kończę dzisiejsza rozpiskę bo oczka moje widza już tylko poduszeczkę :)
Przed sylwestrowym wieczorkiem jeszcze cosik naskrobię. 
Miłego szykowania do Sylwka życzę :)

Przed Sylwestrem... zabiegi domowe :)

Dziś  już za późno na mikrodermabrazje czy jakiekolwiek upiększanie metodami, które narażą naszą skórę na przebarwienia. Ale spokojnie są  metody, ktore na 100% pomoga w osiągnięciu pięknej cery :)

Peeling  domowy plus maseczka :)
korzystam  bardzo często, świetnie złuszcza martwy naskórek, pobudza krążenie i nadaje skórze mięciutki aksamitny wygląd. Idealna sprawa pod makijaż!

Peeling:
2 łyżki soli
1 łyżeczka  cukru 
1 łyżeczka soku z cytryny 
1 łyżeczka oliwy z oliwek

Wszystkie składniki  mieszamy i natychmiast wcieramy w skórę twarzy. Wiem może troszkę bolec, ale nie zrażajcie się to tylko sól, masujcie przez 2-3 minutki, gdy tylko sól się rozpuści minie pieczenie. Jeśli chcecie uzyskać lepszy efekt dajcie więcej soli i cukru.
Gdy cały peeling rozpuści się zmyjcie go letnią wodą- bez dodatku mydła. Następnie wklepcie krem nawilżający i przez kilka godzin nie używajcie podkładów czy pudrów. 

Maseczka:)

1 mała  marchewka 
1/2 jogurtu naturalnego lub maślanki(ok 50g)
1 łyżka oliwy z oliwek 
1/2 opakowania drożdży

Marchewkę ścieramy na tarce na drobnych oczkach, dodajemy jogurt, oliwę z oliwek i drożdże, wszystko mieszamy do uzyskania jednolitej barwy. Konsystencja musi być dość gęsta. Nakładamy na twarz i dekolt. 
Pamiętajcie aby dodać jogurtu...marchewka bez jogurtu i oliwy może mieć drastyczne skutki- buźka zrobi się pomarańczowa!
Proste sposoby , które działają cuda, szczególnie jeśli wykonacie je w gorącej kąpieli ...relaks dla całego ciałka :)


Aby uzyskać fajnie naciągniętą i brzoskwiniowa skórę, nałóżcie drożdże z małą  ilością jogurtu i kilkoma kroplami soku marchwiowego na noc. Spi się mało wygodnie, ale rano efekt murowany :)