niedziela, 21 grudnia 2014

Świąteczny czas - mile wspomnienia...pamietacie jeszcze ???

Okres Świąteczny pewnie nie wszystkim kojarzy się dobrze, znam masę  osób, które  nie cierpią tych chwil, ale szanuje ich zdanie, każdy w końcu  ma prawo do własnego  zdania i własnego  przezywania  "Tych Dni" Hehe tak mi się właśnie  przypomniało, ze jakiś czas temu czytałam  o wielkiej aferze, bo jeden z marketów w Pl zamienił nazwę "Święta" na "Te Dni" czy coś w tym stylu. 
Nie wiem czy jest to na tyle ważne , aby zajmować  się tym w mediach, no ale najwidoczniej  w kraju nie ma większych problemów :)

Co do Świątecznego okresu, to fakt gdy byliśmy dziećmi wszystko było bajeczne, kolorowe, pełne nadziei, z wiekiem i rzeczywistością, która nas otacza chyba coraz mniej uwagi przywiązujemy do tego wszystkiego. W sumie szkoda bo nie dość, ze nasza wyobraźnią kurczy się niesamowicie to jeszcze tracimy ta nadzieje i porzucamy marzenia. Zamiast przeżywać fajne chwile stresujemy się i kumulujemy złe emocje... bo sprzątanie gotowanie ...tylko po co???

Ja zawsze staram się wracać myślami do tego co było, a święta wspominam rewelacyjnie, choć pewnie wielu z was uzna to za  śmieszne, zawsze przypominają mi się pewne akcje...

Jedna z nich było to, ze po Wigilii musiałyśmy z siostra pójść do 2 pokoju bo Gwiazdor przylatywał saniami  na balkon, ale dzieci nie mogły go widzieć bo każde chciałoby z nim rozmawiać i nie zdążyłby rozwieść prezentów. Następnie rodzice otwierali drzwi i krzyczeli...o jej jakie piękne prezenty , a my z siostra zabijając się o siebie biegłyśmy aby je zobaczyć. 

Nigdy chyba nie zapomnę jak bardzo cieszyłam się z wózka dla lalek, piękny skóropodobny (moj oczywiście niebieski) do tego kołderki, lalki...miałam 7 lat, a pamiętam to jak dziś:)wózek jak dla dziecka i mało tego jako 7 letnie dziecko mieściłam się do niego :)
Kolejne święta i ta sama sytuacja, tym razem telefony, przez które moglysmy  z siostra rozmawiać nie wychodząc z łóżek.  Lalki barbie, które zginały ręce i nogi. To było coś!!!

Wigilie spędzaliśmy rożnie, raz w domu, raz u jednych czy u drugich dziadków , ale był ten klimat, emocje , oczekiwanie no  i pełnia radości :)

Choć teoretycznie wiedziałyśmy, ze gwiazdor nie istnieje, to na dobra sprawę wyszło to gdy miałam chyba 10 lat. Wigilia - tradycyjnie no i oczywiście prezenty podrzucone przez balkon. Wtedy poza innymi bajerami dostałyśmy grę telewizyjna.  Wszystko było super, ale tatę prosiłyśmy, żeby pograł z nami, a on na to... cala noc w to grałem i już mam dość.  Śmiałyśmy się z siostra do łez  :) Tata wymiękł

Pamiętacie???                                                                                    

To nie moja gra, ściągnęłam foto, ale tak to wyglądało, mamy ta grę do dziś  i działa, mało tego satysfakcja i supr zabawa gwarantowana :)


Ja mogłabym wspominać i wspominać pytanie tylko czy obecnie dzieci przeżywają   to co przeżywaliśmy  my???
Wątpię w to i  szczerze... żal mi tych dzieciaków! Fakt maja wszystko najnowsze laptopy, telefony, gry, masę  kursów  oplaconych no cuda na kiju. 
Ale czy maja to co my mieliśmy??? Wieczne zabawy na dworze, masę przyjaciół. nie wirtualnych tylko prawdziwych, którzy wchodzili do domu bo nie potrzebowali zaproszeń i terminów.
A co najważniejsze mimo, ze rodzice pracowali zawsze mieli dla nas czas. 

Święta Bożego Narodzenia to był zawsze piękny czas niezależnie od tego kto ile miał pieniędzy.

No trochę się rozjechałam w tych wspomnieniach, ale czasami warto. 

I wiecie czego najbardziej sobie życzę... jeśli uda się i będę miała dzieci, to żeby wspominały Boże Narodzenie i każde inne święta tak miło i ciepło jak ja.

Tego samego życzę Wam :)))


Świąteczne gotowanie czas rozpocząć - Barszczyk :)

Zazwyczaj barszczyk robiłam na zakwasie, który przygotowywałam kilka dni wcześniej.  Kilka miesięcy temu naszło mnie na barszcz więc postanowiłam zrobić go na skrzydełkach z kurczaka i bez zakwasu. Muszę przyznać, że wyszedł równie pyszny i chyba taki bardziej konkretny :) Zazwyczaj jednak na Wigilię gotuje się barszcz bezmięsny, tak wiec tym razem zrobiłam go bez użycia kurczaczka.




Potrzebujemy:

1,5kg buraków
2 marchewki
1 pietruszka
1 por(biała cześć)
1/2 selera
5 ziarenek ziela angielskiego
3 ziarenka pieprzu czarnego
5 liści laurowych
2 ząbki czosnku
1/2 cebuli
1/2 jabłka(bez gniazda)
4-5 szt.suszonych grzybów
2 łyżki soku z cytryny
majeranek
maggi, sol, pieprz do smaku



Buraki 1kg dobrze czyszczę szczoteczka, odcinam końcówki i bez obierania kroję na ćwiartki pozostałe warzywa obieram. Czosnek siekam w plasterki, dodaję 3listki laurowe, 3 ziarenka ziela angielskiego i wszystkie warzywa. Zalewam 2 litrami przegotowanej, ale zimnej wody.  Tak pozostawiam przez kilka godzin. Zagotowuję, a następnie do gotującego się wywaru dodaję kolejne 2,5-3 l wody. Czekam, aż wszystko się zagotuje, wyławiam czosnek i dodaję resztę buraków, grzybki, jabłko , sok z cytryny, maggi oraz troszkę soli.
Całość gotuję ok godziny na bardzo małym ogniu bez przykrycia,  buraczki muszą być miękkie, a barszczyk powinien mieć już swój smak.
Dopiero wtedy dodaję resztę liści laurowych, ziela oraz  majeranek ew. sol czy maggi do smaku. Następnie wyciągam wszystkie  warzywka i tym sposobem mam wyśmienity barszczyk. 

Gdy próbowałam robić barszcz w tej wersji bałam się, że nie będzie tak intensywny jak na zakwasie, ale przez to, że cześć wody odparowuje jest idealnie. Tak więc jeśli nie macie czasu lub ochoty na przyrządzenie zakwasu gwarantuje, że wyjdzie pyszny. Pamiętajcie jednak, że z 5l zrobią się 3, dość spora ilość wody musi odparować,żeby miał konkretny smak.

Jeśli chcecie uzyskać 5 l barszczu polecam podwoić wszystkie składniki, no może poza czosnkiem :)
Nie polecam testować tego na 10 l wywaru i oczekiwaniu na odparowanie, ponieważ buraki przy dłuższym gotowaniu tracą zarówno kolor jak i smak.

Jeśli ktoś lubi intensywny smak czosnku nie trzeba go wciągać, ja jednak tym razem to zrobiłam bo ostatnio było mi troszkę za dużo.  

Mój barszcz już gotowy czeka na Wigilię :)


piątek, 19 grudnia 2014

Adwentowo-Świąteczny stroik

 

Świąteczne stroiki...robicie je sami czy kupujecie gotowce?
Ja zawsze robię je sama, może nie są tak piękne jak te robione przez florystów, ale są moje i na bank 2 takiego nie ma :) W tym roku odpuściłam czerwono-złote barwy i postawiłam na srebro i brudne srebro oraz bardzo jasny pastelowy niebieski.

W Polsce nigdy nie spotkałam się z taka forma stroików świątecznych, natomiast w Niemczech jest to tradycja...mianowicie stroik z 4 świeczkami, w każdą niedziele Adwentu zapala się kolejna  świeczkę. W te niedziele zapalona będzie już ostatnia :) 
 

Świerk zerwałam z ogrodu, ułożyłam na stojaku następnie położyłam  na nim bombki sklejając klejem silikonowym.  Ze srebrnej wstążki zrobiłam 4 kokardki, na świeczki nakleiłam wstążeczkę do prezentów. Dołożyłam trochę  łańcuszka choinkowego oraz srebrnych nici, które zostają z poprzednich świąt. 

Wykonanie stroika to bardzo male koszty, pod warunkiem ze posiada się stojak, ja mój(60cm x20cm) kupiłam na wyprzedaży za 7€ (ok28zł) Do tego z Rossmana - świeczki 4szt za ok 4 €(16zł), srebrną wstążkę 99centow (4 zł) oraz cienkie, brokatowe  wstążeczki do pakowania prezentów 3 szt w rożnych kolorach opak.1,79€ (ok 7zł. Małe bombki w 3 rożnych kolorach pakowane po 6 sztuk - 3x1€(Kik 12 zł).
W sumie za wszystko łącznie ze stojakiem wydałam ok 17€ czyli 68zł.
Stojak  oczywiście zostaje nam na lata, a  jeśli nie wypalimy świeczek można je wykorzystać do innego stroika np. z Potpourri ze suszonych kwiatów. Bombek i wstążeczek też  nie wyrzucamy tylko wykorzystujemy do innych ozdób, tak wiec za niewielkie pieniądze mamy kilka opcji :) 

Ogolnie w Niemczech robienie stroikow czesto odbywa się zespołowo tzn. znajomi(najczęściej z dziećmi) spotykają się pieką pierniczki, pija grzane wino, robią stroiki i w bardzo milej atmosferze spędzają np. sobotni wieczór. 
Super sprawa polecam każdemu :)
 








czwartek, 11 grudnia 2014

Jabłkowo-cynamonowy biszkopcik z musli. Zdrowszy i mniej kaloryczny :)


Gotowanie wychodzi mi znacznie lepiej jak pieczenie ciast, ale czasami coś na deserek też się  przydaje.  A że staram się ograniczać białą mąkę no i ogólnie gluten oraz cukier postanowiłam zrobić troszkę inną...zdrowszą wersje ciasta jabłkowego :)
Dziś przedstawiam Wam mojego biszkopcika z jabłkami, cynamonem i musli. Nie jest super słodki, największą słodycz  dają czekoladowe  musli, które przegryzają się z kwaskowymi jabłkami  i delikatnie słodkim biszkoptem.






Składniki  na biszkopt: 
- 8 jajek
- 1/4 kubka mąki pszennej
- 3/4 kubka mąki ryżowej
- 3/4 kubka mąki ziemniaczanej 
- 0,5 kubka ksylitolu 
- 1 plaska  łyżeczka proszku do pieczenia  
- 1 cukier waniliowy  
- 1 łyżeczka masła  

 używam kubka ponieważ nie posiadam szklanek, szklanka ma ok 250ml  standardowy  kubek ok 300ml, wcześniej bawiłam się w odmierzanie, ale zbyt dużo czasu zajmowało...na kubki szybciej :))



Składniki na farsz jabłkowy:
- 2 kg jabłek /możecie wybrać jakie lubicie ja użyłam pink lady bo je uwielbiam. 
- 2 łyżki ksylitolu/ można zastąpić miodem
- 1 słoik musu jabłkowego (bez cukru)
- cynamon 
- 1 laska wanilii 
- 1 łyżka oleju 
- szczypta soli 
- 2-3 łyżki czekoladowych, chrupiacych musli 

Z racji tego, że ciasto biszkoptowe nie powinno długo  oczekiwać  na pieczenie najpierw przygotowujemy farsz. Jabłka myjemy , obieramy i kroimy  w większą  kostkę .  
Następnie podsmażamy do miękkości i dodajemy do nich mus jabłkowy, ksylitol oraz wanilie i cynamon, dużo cynamonu :) Całość smażymy  aby odparowała woda, a konsystencja była dość gęsta. Ciężko mi powiedzieć ile minut, wszystko zależy od rodzaju jabłek, patelni oraz mocy kuchenki. nie mniej jednak ok 15 min muszą się smażyć.  Jabłka odstawiamy i zabieramy się za biszkopt. 

Zazwyczaj miałam problemy z biszkoptem...albo opadał po pieczeniu, albo piekl się nie równo, ale muszę przyznać, ze ten wychodzi rewelacyjnie.

Do miski przesiewamy wszystkie mąki razem z proszkiem do pieczenia. Białka oddzielamy od żółtek. Żółtka ucieramy na jasna kremowa masę.
Kolejne i bardzo ważne zadanie przy biszkopcie to białka, aby biszkopt wyszedł muszą być dobrze ubite. Aby nie przebić białek dodajemy na początku szczyptę soli, a po chwili cukier waniliowy! Ubijamy na wolnych obrotach, gdy białka zrobią się białe  dodajemy ksylitol i przechodzimy na szybsze obroty. Następnie w kilku częściach dodajemy resztę ksylitolu, ubijamy do uzyskania sztywnej piany. 

W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 170 stopni ( ja robię to na termoobiegu) 

Do miski z mąką dodajemy utarte żółtka, a następnie białka. Pamiętajcie aby białka dodawać bardzo powoli, mieszając bardzo delikatnie- najlepiej drewnianą lub plastikową łyżką z dziurką . Chodzi o to aby nie zepsuć piany i aby dostało się do niej jak najwięcej bąbelków powietrza. Ciasto musi mieć konsystencje leciutkiej pianki. 

Spód blachy(35x27) smarujemy delikatnie masłem i wykładamy papierem do pieczenia. Nie smarujemy masłem  boków blachy i nie wykładamy papierem!!! I to właśnie trik dzięki  któremu  biszkopt wyrasta równo. Wlewamy ciasto na blachę i wkładamy do piekarnika na 30 minut. Ja nie otwieram piekarnika przez cały  czas pieczenia. Po 30 minutach sprawdzam drewnianym patyczkiem, jeśli pozostanie suchy wyjmujemy ciasto i upuszczamy na blat lub podłogę z ok 50cm, czekamy aż  biszkopt trochę wystygnie.  W międzyczasie podgrzewamy naszą masę jabłkową,  wylewamy ja na lekko ciepły biszkopt i posypujemy czekoladowym, chrupiącym  musli. 

Dzięki ciepłym jabłkom płatki zrobią się miękkie, a  czekoladowe kawałki  pięknie się roztopią , co po wystygnięciu daje super smaczny efekt :) 



Na tych rozmiarach blachy biszkopt wychodzi dość wysoki, tak więc można zrobić go na większej blaszce lub po prostu czymś przełożyć.

Życzę  smacznego  :)






niedziela, 23 listopada 2014

Jojo sucht das Glück - Nauka jezyka niemeickiego :)

Po "krótkiej" nieobecności czas nadrobić zaległości:)

Tak właśnie przypomniało mnie się, że ostatnio gdzieś zauważyłam fajny serial przydatny do nauki  języka niemieckiego . 
Na początku myślałam , że to typowy serial jakich wiele, ale  było to bardzo fajne zaskoczenie bo naprawdę zrobiony jest typowo pod naukę języka. Rewelacyjna sprawa, krótkie epizody przedstawiające dane sytuacje, bardzo wyraźna wymowa i serio jeśli ktoś zna już podstawy języka niemieckiego, no...nie da się nie zrozumieć, a wiele można się nauczyć :) 

Denerwowało mnie, że co 3 min muszę załączać kolejny odcinek, ale fabuła tego hmmm jakby nie mówiąc banalnego filmiku, była tak ciekawa, że nie mogłam czekać doby aby zobaczyć następny :)
Historyjka może i serialowa, ale bardzo życiowa i na czasie, podejrzewam, że wiele osób przeżywało, przeżywa albo będzie przeżywać podobne sytuacje, tak wiec może warto poświecić chwile i obejrzeć???  A...że... odcinki są na maxa króciutkie,  można je oglądać raz za razem, nie czekając na kolejna emisje w tv hmmmm :) obejrzałam wszystkie  i nie ukrywam, że z bardzo wielu tekstów skorzystałam co i Wam polecam:)

Filmy są z napisami tak więc utrwala się zarówno wymowa i pisownia.  
Jeśli podchodzicie  do tego tak jak ja podeszłam to uszykujcie sobie zeszycik, długopisik i notujcie teksty, które mogą Wam się przydać. 
Tak szczerze to całość jest bardzo przydatna i jeżeli ktoś chce nauczyć się pisać to polecam robić pause po każdym usłyszanym  zdaniu czy tekście, zapisać, a następnie porównać z napisami  czy jest to poprawne.  Jeśli chodzi o wymowę to  róbcie pause i   powtarzajcie  tyle ile się da. To rewelacyjna sprawa w przyswajaniu słów.

Nie jestem lingwistka, nie potrafię Wam  powiedzieć co zrobić aby nauczyć się języka na już na teraz. 
Tak w ogóle się chyba nie da! Chyba, że są wśród nas jakieś ASY:) Ja podpowiadam Wam  tylko w jaki sposób ja się uczę i przynosi to efekty...nie chwaląc sie chyba całkiem dobrze mi idzie :)...żeby nie mówić zajebiście ;)

Tak wiec niemiecka telewizja, na początek bajki polecam,  bo to proste przekazy  i najbardziej przyswajane słowa. Nie wstydźcie się tego! Ja będąc Au Pair najwięcej nauczyłam się z dzieciakami oglądając bajki,  głownie " Spongebob Schwammkopf" w 2005 roku to był hit :)
Do tego seriale... tak wiem można się śmiać, ale jeśli chodzi o naukę języka to działa cuda :)
Nic trudnego,  z góry możemy przewidzieć o co chodzi, szybko dostosowujemy słowa do danej sytuacji i na tym to polega. Nawet jeśli nie rozumiemy całego kontekstu możemy go szybko dopasować do danej sytuacji i o to w tym wszystkim chodzi. W taki sposób uczymy sie najszybciej, codzienne życie uczy nas więcej niż setki kursów, trzeba tylko chcieć i być otwartym na to co przynosi nam każdy dzień . Słuchać i odpowiadać. 
Wiem, że wiele osób ma blokadę przed wypowiadaniem się , ja też tak miałam i chyba to norma wśród osób  z którymi rozmawiam. Rozumieją, ale nie potorfia się odezwać. 
Kochani to trzeba przeżyć, ale to mija i to bardzo szybko, wystarczy , że poczujecie się pewniej w danym otoczeniu :) 
Pamiętajcie o tym, że w Polsce też mówi się źle, popełniamy masę błędów i nikt nas za to nie karze! To samo tyczy się języków obcych,  nikt nam za to głowy nie utnie, a im więcej mówimy tym więcej się uczymy.

Z tym przesłaniem Was zostawię i kilka slow o serialiku :) 

Oczywiście nie zdradzę Wam szczegółów , ale powiem tyle ...Serial opowiada o Jojo(dżodżo), bardzo fajnej dziewczynie z Brazylii , która przyjeżdża do Niemiec, aby kontynuować naukę i nie tylko...
Chyba nie do końca zdawała sobie sprawę, że Niemcy i Brazylia to,  mentalnie dwa rożne  światy:)
Rzeczywistość  trochę ja przeraziła, ale... obejrzyjcie i sami oceńcie :)
W linku poniżej znajdziecie wszystkie odcinki. Jestem bardzo ciekawa co powiecie po obejrzeniu ostatniego...zaskoczy Was tak jak mnie ???

Miłego oglądania :)

http://www.dw.de/deutsch-lernen/jojo-sucht-das-gl%C3%BCck-folge-1/s-13359





poniedziałek, 20 października 2014

Indor warzywniak ;)

Trochę dużo u mnie łososia i drobiu, ale takie zalecenia lekarza... ponoć w niedoczynności tarczycy i hasimoto rybki i drób jak najbardziej wskazane. Tak wiec, aby nie doprowadzić do zawalu mojego Endo staram się jak mogę, w końcu mnie też zależy, aby doprowadzić organizm do pełni zdrówka  :) 

No to na naszego warzywniaka potrzebować będziemy :


  • 1kg filetu z indyka
  • 5 marchewek
  • 1 seler( ok400g)
  • 1 duży por
  • 1 paprykę czerwoną
  • 2 cebule 
  • 1 opakowanie Hirtenkäse czyli sera Feta(w  moim przypadku z mleka krowiego)
  •  szczypta  soli
  •  pieprz,
  •  ziele angielskie
  •  liść laurowy
  •  majeranek  
  •  tymianek
  •  owoc jałowca
  •  paprykę słodką i ostrą
  •  czosnek niedźwiedzi
  •  maggi 
  •  sos sojowy
  •  czosnek świeży 2 ząbki i granulowany
  •  olej rzepakowy
  •  musztarda sarepska
  •  chrzan
  •  naczynie żaroodporne lub rękaw do pieczenia

Indyczy filecik marynujemy -  do kubeczka wlewamy olej rzepakowy 1 łyżkę sosu sojowego, następnie dodajemy : sol, pieprz, paprykę ostrą, majeranek, czosnek granulowany i 1 ząbek czosnku- przetartego.
Taką marynatą nacieramy indyka,  na koniec posypujemy go papryka słodką i czosnkiem niedźwiedzim i odstawiamy na godzinkę lub dwie do lodówki.



W międzyczasie robimy farsz warzywny. Na dużych okach ścieramy marchew i seler , drobno kroimy por, cebule oraz paprykę czerwona. Warzywka delikatnie podsmażamy  i dodajemy pieprz,czosnek granulowany, trochę papryki, majeranku i ser. Maggi dodajemy na końcu i tylko wtedy jeśli jest taka potrzeba. Robimy też pastę musztardowo-chrzanową- 5 łyżek musztardy i 1 łyżka chrzanu.



Filet z indyka kroimy w plastry rozbijamy na tyle ile to możliwe. 
Plastry rozbitego indora smarujemy wcześniej przygotowana pasta musztardowo- chrzanową i nakładamy farsz. Zawijamy roladki. Ja do związywania roladek  używam zwykłych krawieckich nici bo wykałaczki nie zawsze się sprawdzają. Zdarzyło mnie się kilka razy, że wykałaczka została gdzieś w roladce i goście musieli to wypluwać. Nici są bezpieczniejsze...usuwam je przed podaniem:)
Do naczynia wrzucamy jałowiec, tymianek, czosnek pokrojony w plasterki, liść laurowy, ziele angielskie. Na to wszystko układamy nasze roladki, smarujemy je olejem rzepakowym, obkładamy cebula i pieczemy.
Ja używam termoobiegu tak wiec w 180 stopniach 60-70minut. Wszystko zależy od piekarnika)
W międzyczasie trzeba roladki odwrócić i polewać sosikiem, który powstaje przy pieczeniu. Dzięki temu nie będą suche.
Przy użyciu rękawa do pieczenia po prostu pieczemy. 
Sosik, kory powstaje w naczyniu i w rękawie   jest tak intensywny, że możemy wykorzystać go do mięska lub ziemniaków dodając trochę wody i mąki ziemniaczanej.






Tak wyglądają już upieczone...a smakują rewelacyjnie :)




 Życzę Smacznego :)


a to ser, którego używam

Dynia zamiast Pyry :)

Wielu z Was pewnie zastanawia się... co to ta Pyra...nic innego jak ziemniak tyle, że po poznańsku  :)
Tak dokładnie dynia zamiast ziemniaków i to wcale nie w wersji puree!
Proste szybkie i przepyszne jedzonko, można nawet pokusić się o stwierdzenie jednogarnkowe :)



Potrzebujemy:
  • filecik z kurczaka
  • cebulę
  • mala  dynię  - ja tradycyjnie       współpracuję   z  Hokkaido :)
  • marchewkę
  • por  
  • seler
  • pieprz
  • liść  laurowy, ziele angielskie  
  • majeranek, papryka słodką
  • maggi 
  • sol i kostkę rosołową w razie potrzeby  
  • 1-2 łyżki oleju rzepakowego

Do garnka z woda wkładamy filet z kurczaka, marchewkę, seler, por, dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, pieprz oraz maggi. Wszystko gotujemy ok 20 minut. Następnie wyjmujemy wszystko, a do wywaru  dodajemy pokrojona w kostkę dynie. Dynia  Hokkaido potrzebuje ok 15-20 min, po tym czasie jest wystarczająco miękka, a nie rozgotowana. 
Jeśli wywar jest dla Was zbyt jałowy możecie dodać sol lub kostkę rosołowa, polecam spróbować kawałek dyni, wtedy sami ocenicie czy coś dołożyć czy nie.
W czasie gdy gotuje nam się dynia kroimy cebule w piórka i  wrzucamy ja na rozgrzany olej, gdy już zacznie się szklic dokładamy nasz filecik z kurczaka, paprykę oraz majeranek.  Jest on już ugotowany tak wiec chodzi tylko o doprowadzenie go do "stanu" smażonego :)

Jeśli chodzi o kurczaka to wcale nie musi być on podsmażany, ale mój mąż na słowo gotowany natychmiast traci apetyt,a tym sposobem trochę go oszukuje :)  Osobiście tylko smaruje patelnie olejem, a gdy cebulka zaczyna się szklic dodaję odrobinę wody i w ten sposób w szybkim tempie doprowadzam kurczaczka do usmażonego :) 

Dynia nie jest sucha, nie potrzeba do niej sosu, a takie kosteczki dyni to rewelacyjna przekąska gdy ma się na"coś"ochotę. W takim przypadku gotujemy dynie na kostce rosołowej z przyprawami i też jest pysznie :) 

ps. nie skupiam się, aż tak perfekcyjnie na wykrawaniu środka dyni i stad te włókienka. Nie mniej jednak nie są one trujące, tak wiec mnie absolutnie nie przeszkadzają :)




wtorek, 14 października 2014

Polska-Szkocja!!!

Oglądacie  meczyk?  
Byłoby super gdybyśmy wygrali, ale coś mnie się wydaje, ze nasza pula szczęścia wyczerpała się po meczu z Niemcami:(
No nic oglądamy dalej no i czekamy na kolejną piłkę w bramce Szkocji :) 


piątek, 10 października 2014

Domowa pizza :)

Rok czasu w pizzerii pracowałam, sporo się nauczyłam, ale to nie to samo co domowa pizza. 
Te ciastowe mieszanki suchych drożdży, mąki , przypraw, dodatków... hmmm chyba jednak wole własne wykonanie i  takie właśnie Wam polecam :)

Szybka, zdrowa i pyszna pizza :)







  • 250g mąki - ciemnej mąki - pełnoziarnistej
  • 150ml bardzo  ciepłej  wody
  • szczypta   soli 
  • 1/2 opakowania drożdży. ok 20 gram. Drożdże instant ok 7-10 g
  • 2 łyżki oliwy z oliwek albo oleju rzepakowego
No i wyrabiamy ciasto... do cieplej wody wrzucamy drożdże, czekamy troszeczkę...aż zaczną pracować. 
Pracujące,   drożdże dodajemy do maki następnie olej   i szczyptę soli. 
Ugniatamy...ugniatamy  ciasto ma być miękkie i ciągnące ...nie ma mowy o dziurach ..ma być  gorące, ciągnące i mięciutkie... Miło  co nie ...tak sobie miętosić :P 
Ok kochani  ciasto gotowe ..marzenia zostawmy na później :)

Ciasto możemy  rozwałkować  (będzie twardsze) albo pobawić  się  w naciąganie  ...i robimy  piękną  pizze...i raz i dwa i mamy piękna, okrąglutka pizze  :)

Ciasto układamy na blaszce, końcówki wyciągamy na zewnątrz. Smarujemy sosem pomidorowym i nakładamy co nam żołądek podpowiada  :)

Z mojego przepisu wychodzą 2 pizze na cieniutkim cieście- bo takie uwielbiam:) 

Pizza 1- sos pomidorowy, pieczarki,  szynka, pomidory , mozzarella, gouda , pepperoni
Pizza2-  sos pomidorowy, pieczarki, szynka, mozzarella, gouda, pepperoni, Hirtenkäse -słony  biały serek ( dlatego taki przypieczony )

Smakuje rewelacyjnie 
 Smacznego :)

Powtorka z rozrywki z dodatkami :)

Powtórka czyli łosoś raz kolejny . Wieje nuda co nie? Postaram się poprawić, ale uwielbiam łososia i ostatnio mam fazę na ta rybkę :)

Łosoś z frytkami z marchewki i talarkami z ziemniaka.



  • 2 kawałki łososia 
  • 2 ziemniaki 
  • 6 marchewek
  • majeranek
  • tymianek
  • sol czosnkowa
  • pieprz
  • olej rzepakowy 
  • cytryna
  • sos sojowy
  • mieszanka śródziemnomorska
  • przyprawa do ziemniaków Prymat

Do miseczki wlewamy 1-2 łyżki oleju rzepakowego dodajemy majeranek, odrobinę soli czosnkowej, tymianek.W takiej marynacie obtaczamy marchewkowe frytki i wykładamy na blaszkę wyłożoną folią.

Aby zaoszczędzić sobie zmywania do tej samej miseczki wlewamy ponownie 1-2 łyżki oleju rzepakowego,  majeranek i tymianek. Wsypujemy przyprawę do ziemniaków oraz sól czosnkowa po czym wrzucamy talarki ziemniaków. Mieszamy...mieszamy i wykładamy na blaszkę razem z fryteczkami.

Talarki i frytki wkładamy do nagrzanego  piekarnika i pieczemy w 180° C ok 20-30min (obieg).


W międzyczasie zajmujemy się  łososiem, skrapiamy go cytrynka, polewamy sosem sojowym oraz mieszanka śródziemnomorską  i oczywiście pieprzymy :) 
Tak doprawionego łososia wrzucamy na rozgrzaną  patelnie z wodą. Wiem, wiem wszyscy kochają łososia  pięknie usmażonego ...ale mój  też   taki jest, a nie kąpany  w glebokim tluszczu :)
No wiec jak już łosoś zagości na wodnej patelni czekamy, aż zmieni się jego kolor. W chwili gdy łosoś jest już "cały ugotowany" czyli dostanie jasnego koloru na całej powierzchni , a woda odparowała przypiekamy go z obu stron. Skorka musi być przypieczona i wierzch również
Tym sposobem mamy super smażonego  łososia  bez dodatku tłuszczu :)
Jak widać na zdjęciu łosoś smażony na wodzie jest tez super , nie przeciągnięty i nie surowy:) 

Oczywiście wszystko zależy od tego jaka gruba jest rybka, tak na oko 8-10 minut gotowania i po 2 minuty smażenia z każdej strony w moim  wykonaniu jest perfekt :)
Smacznego :)













czwartek, 9 października 2014

Hokkaido- zupa dyniowa:)

Tradycja jesienna czyli zupa z dyni.

W tym roku w moim ogródku wyrosło masę malin, boćwinki, ogórków i   pomidorków, ale udało mnie się tez wychowywać dynie...Hokkaido maxi i to nie jedną:) Tak więc  na pierwszy strzał zupka, potem może cosik innego, a jeśli uda mi się wyciągnąć przepis od siostry to być może i tort dyniowy będzie :)



Jeśli chodzi o zupę  dyniowa to ciężko dogodzić każdemu, wiele osób w ogóle nie znosi dyni, inni kochają  ja tylko na słodko w kompocie, jeszcze inni na słono ... Ja należę  do tej 3 grupy :) 
Nie cierpię kompotu z dyni może dlatego, że moja babcia dodawała sporo goździków, za którymi nie przepadam :) Czytałam wiele przepisów na temat zupy dyniowej i w sumie najlepsza wychodzi ...gdy nie sugeruje się żadnym przepisem. Przyprawiam do smaku tak jak mnie odpowiada, nie zważając na szczypty  czy łyżeczki :)



Tradycyjnie przepis "na oko"


  • 1 kg dyni Hokkaido
  • 3 ziemniaki
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • mały seler
  • por
  • cebula
  • płatki suszone chili
  • plasterek imbiru
  • 100ml mleka kokosowego
  • kostka rosołowa
  • pieprz
  • sol 
  • maggi
  • sos sojowy
Dyni Hokkaido nie trzeba obierać!!!
Dynie i inne warzywka kroimy w kostki,  paski jak nam pasuje, gotujemy dodając 1 kostkę rosołową wg upodobań (warzywna, drobiowa lub wołowa)
Po ok 20 minutach (warzywa muszą być miękkie) odstawiamy wywar i czekamy aż wystygnie.

Gdy wywar nie jest już gorący miksujemy na kremik, następnie dodajemy przyprawy do smaku.

Zero filozofii, zero trudności...pyszna, zdrowa i rozgrzewająca zupa  na jesienne obiady lub kolacje :)
Ja osobiście lubię pikantna wersje tak wiec, dodaje więcej chili.

Smacznego :)

wtorek, 7 października 2014

Nie skladam kondolencji...Aniu trzymaj sie i rob swoje :)

http://www.aniaprzybylska.com/

 Bardzo dziękujemy za wszystkie płynące do nas wyrazy wsparcia, wspomnienia, kondolencje i modlitwy.

Nabożeństwo żałobne w intencji Ś.P. Anny Przybylskiej odprawione zostanie 9 października 2014 roku o godz. 13:00 w Kościele pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski przy ul. Armii Krajowej w Gdyni.

Odprowadzenie do grobu nastąpi o godz. 15:00 na Cmentarzu Parafialnym przy Parafii pod wezwaniem Św. Michała Archanioła w Gdyni, Oksywie, ul. Płk. Dąbka.

Będziemy wdzięczni za uszanowanie naszej prośby i niewykonywanie zdjęć w tych niezwykle trudnych dla nas chwilach.

Prosimy o nieskładanie kondolencji.

Prosimy również o nieprzynoszenie kwiatów. Podczas uroczystości pogrzebowych odbędzie się kwesta na Hospicjum im. Świętego Wawrzyńca w Gdyni, poświęcona pamięci Zmarłej, która przez wiele lat angażowała się w pomoc na rzecz potrzebujących i chorych. Działalność bliskiego sercu Anny Hospicjum można wspomóc, kierując datki na konto: Stowarzyszenie Hospicjum im. Św. Wawrzyńca Dom Hospicyjny dla Dzieci „Bursztynowa Przystań”, 7512403510111100043182794, Bank PEKAO SA II O/Gdynia.

Rodzina

Księga kondolencyjna zostanie wyłożona w Gdynia InfoBox (ul. Świętojańska 30) w dniach 7-10 października 2014 roku. Wpisy można składać w godzinach 10:00-19:00.

Kontakt: Anna Wróblewska, rzecznik@festiwalgdynia.pl

Ania Przybylska ...za szybko...a co z nami???

Śmierć  Ani   dala mi sporo do myślenia...tak młoda , pełna życia osoba do tego tak cholernie skromna. Kobieta, która żyła własnym życiem, olewając ten cały gwiazdorski świat, matka, zona ...nie... nie przyjmuje tego. Moim zdaniem to cholernie niesprawiedliwe i nie powinno tak być. 

Taka chwila na przemyślenia...
 Nie ma czasu  na spotkania ze znajomymi, z rodzina, nie ma czasu na takie zwykle przyziemne sprawy...bo przecież ciągle jest coś ważniejszego! Praca,  pieniądze???
Gdyby tak usiąść i zastanowić się co takiego odbiera nam czas na chwile z rodzina , przyjaciółmi ...zastanawialiście się???
Dlaczego zamiast być szczęśliwym chcemy być zauważalnym, dlaczego spełniamy marzenia kogoś innego, a nie swoje własne, dlaczego kreujemy się na kogoś kim nie jestesmy, dlaczego ciagle robimy cos czego wcale nie chcemy, a zmusza nas do tego otoczenie ...Po co? Po jaka cholere robimy cos wbrew siebie?

Bo super przystojny facet(kobieta) zwróci na nas uwagę? Tylko po co skoro nie można zamienić słowa z kumplem(koleżanką)?!
Bo trafimy na bogatego(bogata) ? Tylko po co skoro w butach za setki euro nie wyjdziemy nigdzie?!
Bo wkupimy się w wysoko postawiona rodzinę? Po co... aby ciągle wysłuchiwać, ze to nie nasza klasa?!

 Zastanawialiście się nad tym? Wysłuchiwaliście tych durnych pytań....a czemu , a nie możesz, a po co to robisz, robisz źle- nie zdajesz sobie sprawy? Zapewne kazdy to przeżył  i z czasem zmądrzał :)

Żyjmy własnym życiem, tak długo jak jest nam to dane...Zycie jest zbyt krótkie, aby tracić je na rzeczy, które pozbawia nas wolności na długie lata :)




piątek, 8 sierpnia 2014

Łosoś z mango :)


Następna opcja szybkiego posiłku- Łosoś z mango, papryka i słodkim sosem chili.


Potrzebujemy:
  • 150g filetu z łososia
  • 1/4 czerwonej papryki
  • 3 łyżki słodkiego sosu chili
  • 1 łyżkę mieszanki Mediterrane

Łososia posypujemy przyprawa. Paprykę kroimy w drobna kosteczkę, mango obieramy i  również kroimy w kosteczkę  lub obieramy nożykiem  do jarzyn.
Ja osobiście wolę  wersje z cienkimi paseczkami.
Łososia gotujemy lub smażymy , ja podgotowuje na parze, a następnie podpiekam aż skorka i wierzch będą chrupiące.  Paseczki mango i paprykę układamy na talerzu i polewamy sosem chili.
Czas wykonania 10-15 min, a smakuje rewelacyjnie.

Smacznego :) 


Przy 1 porcji korzystam z gotowego sosu chili, ale przy większej ilości robię o sama.

Do wykonania sosu potrzebujemy:

  • 2 papryczki chili
  • 1 łyżkę suszonego chili 
  • 1/2 cebulki
  • 1 mały ząbek czosnku
  • 2 łyżki miodu ( obojętnie czy będzie płynny czy nie)
  • 1/2 szklanki wody
  • 1 łyżkę sosu sojowego
  • 1 łyżeczkę octu balsamicznego
  • 1 łyżkę soku z  pomarańczy ( jeśli ktoś lubi kwaskowo może być cytryna)
  • 1 łyżka oleju rzepakowego
  • 1-2 łyżki maki ziemniaczanej- w zależności od tego jak gesty sos chcemy uzyskać

Cebulkę i chili siekamy na drobne kawałeczki i podsmażamy na oleju rzepakowym, do chwili zeszklenia się cebuli .Następnie dodajemy drobno posiekany czosnek, płatki chili,  sos, sojowy, ocet balsamiczny, sok z pomarańczy. W 1/ 2szklanki wody rozpuszczamy make ziemniaczana i wlewamy na patelnie. Czekamy chwilkę, aż sos zacznie gęstnieć i dodajemy miód. Jeśli sos robi się za gesty możemy dodać troszkę wody. Ogólna konsystencja powinna być dość lejąca, ale wszystko zależy od tego co kto lubi.